Liga Europy. Cień szansy Wisły

W ruch pójdą telefony i radia, a część kibiców w telewizji będzie śledziła dwa mecze równocześnie. Wisła ciągle ma nadzieję na wyjście z grupy Ligi Europy, a jednym z warunków jest pokonanie u siebie Twente Enschede (godz. 21.05, transmisja w TV4 i Polsacie Futbol)
- Mamy cień szansy i musimy zrobić wszystko, by to wykorzystać - podkreśla pomocnik Patryk Małecki. By wyjść z grupy, krakowianie muszą wygrać z Twente i liczyć, że Odense nie przegra z Fulham w Londynie. Jeśli któryś z tych warunków nie zostanie spełniony, mistrzowie Polski pożegnają się z międzynarodowymi rozgrywkami.

Wisła nóż na gardle miała już dwa tygodnie temu, ale wygrała z Duńczykami, a Fulham przegrało z Twente. O wyniku Anglików krakowianie dowiedzieli się dopiero po meczu i trener Kazimierz Moskal chce, żeby podobnie było dziś.

Szkoleniowiec nikomu ze sztabu szkoleniowego nie każe siedzieć z radiem przy uchu czy śledzić relacji w internecie, a sam chce się odseparować od wieści z Londynu. - Skupiamy się wyłącznie na sobie. Cóż nam z tego, że będziemy znali wynik Fulham, jeśli np. nasz rezultat nie będzie satysfakcjonujący? Nie chcę znać wyniku z Londynu. Nawet w przerwie wolałbym, by ta informacja do mnie nie dotarła - podkreśla Moskal.

Małecki: - Musimy skoncentrować się na sobie, a później będziemy czekać na wynik Fulham. Zobaczymy, co przyniesie los, ale wierzę, że wygramy z Twente i awansujemy.

Ostatni trening przed meczem z Twente mistrzowie Polski odbyli m.in. pod okiem... Roberta Maaskanta. Były szkoleniowiec obserwował wczorajsze zajęcia, rozmawiał też z dyrektorem sportowym Stanem Valcksem i przedstawicielami UEFA. Holendra cały czas ciągnie na Reymonta, bo z ukrycia obserwował miesiąc temu pierwszy trening Moskala, a tuż przed jego pierwszą konferencją przechadzał się po pawilonie medialnym. Dziennikarze zapytali zresztą obecnego trenera Wisły, czy zamierza poprosić znajomych Holendrów o rozpracowanie Twente. - Jakieś informacje od nich na pewno będziemy mieli, ale skupmy się na sobie. Mamy swoje problemy - zaznacza Moskal.

Głównym jest przetrzebiona obrona, bo szkoleniowiec będzie miał dziś w składzie tylko trzech obrońców (Juniora Diaza, Gordana Bunozę i Marko Jovanovicia, który wczoraj ćwiczył już na pełnych obrotach). - Dopadła nas plaga kontuzji, ale mam gotowy plan. Powinien się sprawdzić, innego wyjścia nie ma - podkreśla Moskal i wiele wskazuje na to, że do obrony przesunie pomocnika Gervasio Nuneza.

Przy Reymonta liczą, że mecz z Twente da nie tylko awans, ale też zdecydowanie poprawi frekwencję. Ostatnio mecze ligowe Wisły ogląda średnio mniej niż 15 tys. widzów, więc wejściówki na dzisiejsze spotkanie są tańsze nawet od tych na mecze ekstraklasy. Spotkanie z Twente można obejrzeć już za 15 zł (bilet ulgowy na trybunę za bramką dla posiadacza karnetu), a najdroższa wejściówka kosztuje 55 zł (w centralnej części stadionu). We wtorek ok. godz. 14.30 tłumów pod kasami jednak nie było, w kolejce czekało ok. 15 osób.