Sport.pl

Marko Jovanovicia do Wisły sprzedał kolega z obrony

- Mówił, bym do transferu podchodził spokojnie, ale upierałem się: ?Chcę iść. Puść, przecież graliśmy razem w Lidze Mistrzów!? - wspomina serbski piłkarz, który jutro w meczu przeciwko Polonii prawdopodobnie wróci do podstawowego składu
Więcej o Wiśle na krakow.sport.pl »

Piotr Jawor: Miejsce w składzie stracił pan po błędzie z Górnikiem.

- Być może... To było już chwilę temu i nie chcę o tym mówić. Wszyscy spisaliśmy się źle.

W spotkaniu z Widzewem musiał być pan nieco zaskoczony, bo po półgodzinie zastąpił pan Osmana Chaveza i to na środku obrony.

- Nie zdążyłem się nawet rozgrzać. W okamgnieniu musiałem się zebrać i na początku było trochę trudno, bo wcześniej siedziałem na ławce. Ale w końcu doszedłem do siebie i do końca meczu czułem się dobrze.

Przed sezonem nikt nawet nie przypuszczał, że podstawowymi stoperami będą Junior Diaz i Marko Jovanović.

- No tak (śmiech ). Ale z drugiej strony przychodziłem do Wisły jako stoper, później zostałem przestawiony na prawą stronę, a dziś znowu gram w środku. Sytuacja rzeczywiście jest dziwna... Junior gra na tej pozycji naprawdę dobrze, a ja jestem przyzwyczajony zarówno do środka, jak i boku defensywy.

W środku mniej się biega?

- Ale muszę być zdecydowanie bardziej skoncentrowany. Na boku jest szansa, że ktoś cię zaasekuruje, a w środku nie możesz się pomylić.

Po meczu z Widzewem Ivica Iliew powiedział, że teraz gra sprawia mu radość. To samo czuje cała drużyna?

- Tak. Szczególnie ważna była wygrana ze Śląskiem, która dodała nam pewności siebie. Wcześniej przegraliśmy dużo meczów u siebie, a jak chcesz być mistrzem, to wpadki na swoim boisku nie mogą się przytrafiać. Spotkanie z Polonią jest ważne, bo w razie zwycięstwa będziemy w niezłej pozycji przed wiosną.

Co pan wie o rywalu?

- Wielu zawodników prezentuje się naprawdę dobrze, np. Edgar Cani [strzelił pięć goli w ostatnich dwóch meczach - przyp. red.]. Będzie ciężko, ale mamy dużą szansę na zwycięstwo.

Z kim pan występował w środku obrony w Partizanie Belgrad?

- Ze Stefanem Saviciem [dziś jest w Manchesterze City] i Mladenem Krstajiciem [grał także w Werderze Brema i Schalke], który jest dyrektorem sportowym Partizana.

Najpierw pan z nim grał, a później on sprzedał pana do Wisły?

- Dokładnie tak było. Kiedy przyszła oferta, to nalegałem: "Musisz mnie puścić", ale on mówił, żebym podchodził do tego spokojnie. Ale upierałem się: "Chcę iść. Przecież graliśmy razem w Lidze Mistrzów, więc musisz mnie puścić!". I udało się (śmiech ).

I Ty możesz zostać świętym Mikołajem! Wiślacy zostali.


Więcej o: