Długo wyczekiwany powrót gwiazdy Wisły

Maor Melikson po dwóch miesiącach znalazł się w kadrze na mecz. Jutro może wystąpić przeciwko Odense w Lidze Europy. - Nie biorę go po to, by siedział na trybunach - podkreśla trener Kazimierz Moskal
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Wiśle tylko na Facebooku Kraków - Sport.pl »

Izraelczyk został zniesiony z boiska podczas meczu z Ruchem Chorzów. Zostawił drużynę na czwartym miejscu w tabeli, ale tylko z punktem straty do lidera. Dziś Wisła jest piąta, ale od Śląska dzieli ją siedem punktów. - Wszyscy znają klasę Maora. W formie bardzo by się nam przydał - przyznaje Moskal.

W poszukiwaniu diagnozy

Kontuzja Meliksona od początku była owiana małą tajemnicą. Wiadomo było, że stłukł stopę, ale nikt w klubie nie potrafił powiedzieć, jak poważny jest uraz. - Nie wiem, jak to opisać, ale miejsce uderzenia miał całe fioletowe - próbował wyjaśniać Robert Maaskant, ówczesny szkoleniowiec mistrzów Polski.

Z początku Meliksonowi groziła przerwa do końca rundy, ale krakowscy lekarze stwierdzili, że operacja nie będzie potrzebna. 27-letni pomocnik wolał jednak opinię izraelskiego specjalisty i poleciał na konsultacje. Lekarz, który dwa lata temu pomagał mu przy podobnym urazie, pojechał na urlop i piłkarz wrócił z pustymi rękami. Kilka tygodni później wrócił do ojczyzny i Izraelczycy potwierdzili opinię Polaków.

Kilka dni przed kontuzją wokół Meliksona rozpętała się burza wywołana jego deklaracją gry w reprezentacji Polski. Z tego powodu w Izraelu grożono mu nawet śmiercią, więc zawodnik odwołał swoje zapowiedzi i zamknął się w sobie. Przestał udzielać wywiadów, a oficjalnych rozmów odmawiał nawet dziennikarzom, którzy przylecieli specjalnie do niego z Izraela. Kilka słów powiedział dopiero po poniedziałkowym treningu. - Czy pojadę do Danii? Wszystko zależy od trenera. Gram już na pełnych obrotach, ale jeszcze czuję ból - przyznał.

Wątpliwości rozwiał Moskal. - Zabieram Maora do Odense. Nie wiem, jak długo będzie mógł wystąpić, ale mam go do dyspozycji. Na treningach nikt go już nie oszczędza, ale jest jeszcze gorzej przygotowany do gry niż np. Patryk Małecki przed meczem ze Śląskiem [zagrał 15 minut, choć był gotowy na więcej - przyp. red.] - podkreśla Moskal.

Przy Reymonta bardzo liczą na Meliksona, bo w formie był zawodnikiem wybitnym. W dwóch rundach eliminacji Ligi Mistrzów zdobył trzy bramki, a w ekstraklasie biegał szybko i podawał celnie jak mało kto. W poprzednim sezonie został wybrany na odkrycie ligi i przypomniał sobie o nim selekcjoner reprezentacji Izraela. - Teraz jego dyspozycja też rośnie. Dużo pracuje i prezentuje się coraz lepiej - uważa Rafał Boguski, pomocnik mistrzów Polski.

Dragan Paljić mocno zamroczony

Krakowianie dziś wylatują do Danii. Moskal zabiera 19 zawodników, a w Polsce zostają Radosław Sobolewski, Kew Jaliens, Rafał Boguski i Michał Czekaj. Dwaj ostatni liczą, że zdążą wykurować się na niedzielne spotkanie z Widzewem.

Na pełnych obrotach ćwiczył David Biton, ale z urazem z treningu zszedł Dragan Paljić. Obrońca zderzył się z Danielem Brudem i mocno stłukł czoło. - Nawet nie wiem, co się stało. Bardzo boli i teraz nawet trudno mi powiedzieć, czy dam radę polecieć. Na razie idę spać - uciął Paljić.

Moskal: - To było nieszczęśliwe zderzenie i jest trochę poturbowany, ale leci do Danii. No, chyba że wydarzyłoby się coś nieoczekiwanego.

Mecz z Odense jutro o godz. 19. Transmisja w Polsacie Futbol.