Sport.pl

Wisła. Polacy - Reszta Świata 2:20

Wisła jest o krok od gry wyłącznie obcokrajowcami. Od sześciu lat na Reymonta ściągnięto tylko jednego dobrego Polaka, a ze znalezieniem kolejnych krakowski klub ma spore problemy.
Więcej o Wiśle na krakow.sport.pl »

20 piłkarzy z zagranicy i tylko dwóch Polaków (Maciej Żurawski i Cezary Wilk) sprowadziła Wisła przez ostatnie półtora roku, czyli od czasu, gdy transferami zajmuje się Holender Stan Valckx. W efekcie czasem po boisku biegał tylko jeden zawodnik urodzony nad Wisłą. - Chciałbym mieć jak najwięcej Polaków, ale ich nie ma na rynku! - mówił "Gazecie" w lutym Bogdan Basałaj, prezes mistrzów Polski.

A Śląsk i Legia znalazły

Na rynku rzeczywiście ciężko znaleźć wybijających się zawodników, a uważani za najbardziej utalentowanych sprzedawani byli za niemałe pieniądze (Maciej Sadlok kosztował ponad pół miliona euro, a Artur Sobiech i Marcin Robak - milion euro). Okazało się jednak, że studnia nie jest aż tak pusta, bo np. Śląsk Wrocław za niewielką kwotę wykupił niechcianego w Polonii Dariusza Pietrasiaka, wygrzebał z pierwszoligowego MKS-u Kluczbork Waldemara Sobotę i przygarnął Marka Wasiluka, który został zesłany do Młodej Ekstraklasy Cracovii.

Ich nazwiska może nie kojarzą się z wielką piłką, ale m.in. dzięki nim Śląsk jest liderem. Polaków udało się też wyszukać drugiej w tabeli Legii, która skusiła np. Michała Żewłakowa i Janusza Gola oraz dołączyła kilku młodych Polaków z okolic Warszawy (Michała Kucharczyka, Michała Żyrę czy Rafała Wolskiego).

W tym czasie Wisła postawiła niemal wyłącznie na graczy z zagranicy i nie próbowała zbalansować szatni Polakami. Eksperyment wypalił, bo w zeszłym sezonie krakowianie zdobyli mistrzostwo. Z czasem jednak dały znać o sobie także słabe strony zagranicznego zaciągu, więc kibice zaczęli zarzucać pozyskanym brak przywiązania do klubu, traktowanie Wisły jak miejsca na spokojną emeryturę i siłą kilku tysięcy gardeł apelowali o stawianie na Polaków.

W ostatnich latach rodzimy produkt mija jednak Reymonta szerokim łukiem. Jest szansa, że po stronie zysków zostanie zapisany Cezary Wilk, ale przed nim dziura była aż sześcioletnia! Nie sprawdził się Wojciech Łobodziński, poniżej oczekiwań grali Łukasz Garguła i Piotr Ćwielong, a o powrocie Mariusza Jopa lepiej zapomnieć. By znaleźć udany transfer Polaka, trzeba cofnąć się aż do 2005 r., gdy kupiono Dariusza Dudkę i Rafała Boguskiego. I niewiele wskazuje na to, by ta statystyka szybko się poprawiła. Oczywiście przy Reymonta usprawiedliwiają się, że na hasło "Wisła" kontrahenci zawsze podbijają cenę, ale trudno w to uwierzyć, skoro Bogusław Cupiał od lat już za piłkarzy kroci nie płaci.

Największym problemem jest brak ludzi, którzy byliby w stanie wyciągnąć polskie rodzynki. Valckx ma wielkie doświadczenie i wiele kontaktów, ale głównie wśród byłych kolegów z boiska oraz w Holandii. W Polsce na salonach nie bywa, a często barierą jest język, bo sporo polskich działaczy angielskim nie włada. Nie ma też zażyłych kontaktów z polskimi menedżerami, którzy przy transferach często mają więcej do powiedzenia niż zawodnicy. Oczywiście Valcksa zawsze może wspomagać Basałaj, ale sondowanie rynku i wielogodzinne negocjacje nie powinny być rolą prezesa.

Akademia wciąż w marzeniach

Krakowianie stracili też skautów, którzy coś na polskim rynku mogli zdziałać. Z powodu zamieszania w korupcję z klubu został usunięty Ryszard Czerwiec, w cień usunął się także Cleber, któremu w Wiśle bardzo trudno było porozumieć się z Valcksem i przeforsować swoje pomysły (choć Brazylijczyk dopiero planował zająć się młodymi Polakami).

Krakowianom w najbliższym czasie również trudno będzie wychować zawodników wartych miliony euro. Dwa lata temu zespół Młodej Ekstraklasy zdobył mistrzostwo, ale dziś zdecydowana większość tamtej drużyny gra w pierwszej lub niższych ligach. Co prawda niedawno Wisła zatrudniła trenera młodzieży, który przez lata szkolił dzieci w Holandii, ale przy Reymonta ciągle leży infrastruktura - jedyne równe boisko treningowe zajmują seniorzy, a plany budowy akademii piłkarskiej tkwią na razie tylko w sferze marzeń.

Masowy zaciąg Polaków na pewno Wisły nie zbawi i nie zagwarantuje sukcesu, ale umiejętnie dobrani gracze zapobiegną wpadnięciu w zagraniczną skrajność. Krakowianie muszą jednak spożytkować większe siły na poszukiwania rodzimych zawodników, bo inaczej będą zmuszeni liczyć na pomoc znajomych oraz rodziny, którzy raz na czas podrzucą utalentowanego młokosa (w taki sposób w Wiśle znaleźli się Jakub Błaszczykowski i Rafał Boguski). Tyle że będzie to trochę trąciło amatorką.

Luksusowo? Zobacz gdzie Anglicy zamieszkają w Krakowie na Euro