Zmiana w zespole mistrza Polski! Robert Maaskant wylany z Wisły

Holendra nie obroniło mistrzostwo Polski i awans do Ligi Europy. Po trzech porażkach z rzędu - z beniaminkiem z Bielska-Białej, w Lidze Europy z Fulham, wreszcie w prestiżowych derbach Krakowa stracił pracę, a jego następcą ma być szkoleniowiec z zagranicy.
Więcej o Wiśle na krakow.sport.pl »

Poniedziałek przy ul. Reymonta zapowiadał się gorący, choć jeszcze około południa nic nie zapowiadało zakończenia pracy Maaskanta. Szkoleniowiec jak zwykle bez problemu porozmawiał z dziennikarzami i zapewniał, że ma plan wyciągnięcia zespołu z kryzysu. - Ostatni tydzień był bardzo ciężki, bo w Wiśle nikt nie jest przyzwyczajony do trzech porażek z rzędu. Ale już wcześniej mówiłem, że ten miesiąc będzie kosztował nas wiele sił, a do tego doszły kontuzje - narzekał Maaskant.

Kilka godzin później trener był w gabinecie prezesa Bogdana Basałaja, gdzie czekał na niego także holenderski dyrektor sportowy Stan Valckx, który sprowadził go do Krakowa. Tam już nawet Maaskant nie miał po co się tłumaczyć, bo decyzję o zwolnieniu podjął właściciel klubu Bogusław Cupiał i była nieodwołalna.

Basałaj i Valckx budynki klubu opuścili po godz. 17. Pół godziny później na Reymonta przyjechał Maaskant. Tym razem nie rowerem (jak miał w zwyczaju), ale samochodem. Spakował swoje rzeczy, a wyjeżdżając nawet nie zerknął w stronę dziennikarzy, choć przed ponad rok pracy w Wiśle ani razu nie odmówił udzielenia wywiadu. Później już nie odbierał telefonu. Klub o jego zwolnieniu poinformował o godz. 21.35.

Nie zdążył poznać Cupiała

A jeszcze niespełna trzy miesiące temu kibice nosili Holendra na rękach. Wisła odzyskała mistrzostwo (miała siedem punktów więcej niż drugi Śląsk Wrocław), a później wygrała pięć meczów z rzędu w eliminacjach Ligi Mistrzów i w Nikozji była blisko spełnienia marzenia Cupiała o awansie do fazy grupowej. Zabrakło trzech minut i na otarcie łez krakowianom została Liga Europy. - To też bardzo ważne i prestiżowe rozgrywki, przecież Polacy nie grają w nich co roku - podkreślał Maaskant.

Ale trauma po Nikozji dopiero się zaczynała. Kilka dni po spotkaniu z APOEL-em wiślacy usłyszeli pierwsze gwizdy od dobrych kilku miesięcy, bo przegrali u siebie z Lechią Gdańsk. Później polegli z Legią w Warszawie, a po meczu kibicowski wyrok podpisał Holender Kew Jaliens, przy okazji ściągając go także na Maaskanta. - Takie mecze można przegrywać - wypalił Jaliens.

Podczas kolejnego spotkania z Jagiellonią kibice wyrazili pierwsze wotum nieufności wobec trenera śpiewając: "Ściągnij rodaków, postaw na młodych Polaków" oraz "Jaliens, Lamey dziękujemy, was oglądać już nie chcemy".

Gwoździem do trumny były ostatnie trzy mecze. Zaczęło się od kompromitującej porażki u siebie z beniaminkiem Podbeskidziem Bielsko-Biała (0:1), później był pogrom w Londynie z Fulham (1:4) i niedzielna porażka z Cracovią (0:1). W derbach Cupiał nie cierpi przegrywać, więc nie wytrzymał i zwolnił Maaskanta, choć jakiś czas temu umówił się trenerem na spotkanie, które miało się odbyć w tym tygodniu. Przez ponad rok Cupiał ani razu nie porozmawiał z Maaskantem.

Po derbach nie mniej wściekli byli kibice. Zaraz po spotkaniu ponad 300 szalikowców czekało na zawodników i trenera, by im pogrozić. Zapowiedzieli też, że być może zawieszą doping na stadionie.

Holender zostawił Wisłę na szóstym miejscu w tabeli z siedmioma punktami straty do liderującego Śląska. Jego kontrakt obowiązywał do końca sezonu i zimą miał rozmawiać o jego przedłużeniu. Z Wisłą prawdopodobnie rozstał się za porozumieniem stron, czyli dostanie część honorarium za czas do końca umowy.

Miał być Probierz, będzie Jimenez?

Tymczasowo mistrzów Polski poprowadzi Kazimierz Moskal, asystent Maaskanta. Obaj bardzo się zaprzyjaźnili i m. in. dlatego Holender dał swojemu niedawno narodzonemu synowi na imię Maas Kaziu Flynn. Prawdopodobnie Moskal nie będzie w szatni rządził zbyt długo, bo krakowianie rozglądają się za nowym trenerem.

Po słowie z mistrzami Polski miał być Michał Probierz, ale nie zamierzał ryzykować i czekać na potknięcie Maaskanta, więc zdecydował się na ofertę Arisu Saloniki.

Cupiał prawdopodobnie nie zraził się do trenerów z zagranicy i kazał szukać szkoleniowca poza Polską. Tym bardziej że dyrektor Valckx w wielu krajach ma bardziej rozległe kontakty niż w Polsce. Być może powróci temat zatrudnienia Manolo Jimeneza. Możliwość sprowadzenia Hiszpana krakowianie sondowali już ponad rok temu, ale wówczas zdecydowali się na Maaskanta. Jimenez w latach 2007 - 2010 prowadził Sevillę, a ostatni sezon spędził w AEK-u Ateny (zajął trzecie miejsce i zdobył Puchar Grecji). 5 października rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron i jest bezrobotny.

Pracy szuka także Jan Urban, który cztery lata temu miał ofertę z Wisły, ale zdecydował się na Legię i zamiast niego przy Reymonta zjawił się Maciej Skorża.