Sport.pl

Fulham - Wisła. Radosław Gilewicz: Obrony Częstochowy nie było, ale...

- Różnica między Wisłą a Fulham była bardzo widoczna. Momentami obie drużyny dzieliła przepaść - tak czwartkowe spotkanie w grupie K Ligi Europy widział Radosław Gilewicz, były reprezentant Polski, obecnie ekspert Eurosportu.
Więcej o Wiśle na krakow.sport.pl »

Krakowianie do Londynu pojechali co najmniej po punkt. Po porażce 1:4 ich szanse na wyjście z grupy skurczyły się do minimum. - Mówiąc krótko, krakowianom zabrakło jakości. Kiedy Fulham przyspieszało, Wisła miała wielkie problemy z organizacją gry. W oczy rzucała się przede wszystkim słaba postawa defensywy - uważa Gilewicz.

Kto zawiódł? - Dragan Paljić przegrał 99 procent pojedynków. To był kompletny niewypał. Michael Lamey spisał się trochę lepiej, ale nie miał szans rywalizować z piłkarzami Fulham jak równy z równym. Nie wiem, dlaczego od pierwszej minuty nie grał Marko Jovanović. Trener Robert Maaskant podjął niezrozumiałe decyzje - komentuje były napastnik m.in. Austrii Wiedeń.

Czy widzi pozytywy? - Wisła nie przyjęła postawy, jakby broniła Częstochowy. Krakowianie próbowali grać piłką i w ofensywie momentami prezentowali się całkiem nieźle. Ale zabójcza skuteczność Fulham wyszła na światło dzienne - przekonuje Gilewicz.

Co się zmieniło od meczu pod Wawelem (Wisła przed dwoma tygodniami wygrała z Fulahm 1:0)? - W Krakowie Anglicy zlekceważyli Wisłę. Tym razem byli podrażnieni. Nie chcieli znów dać się pokonać polskiej drużynie. Dlatego różnica była widoczna. Momentami obie drużyny dzieliła przepaść - przyznaje ekspert.

Jaki plan powinna obrać Wisła na następne mecze w LE? - Liczy się każdy zdobyty punkt. Wisła jest mistrzem kraju, reprezentuje Polskę i nawet jeśli jej szanse są minimalne, to nie może zlekceważyć tych rozgrywek. Nie może dojść do kompromitacji. Do każdego spotkania trzeba podchodzić tak samo. Niezależnie od tego, czy rywalem jest Fulham, Podbeskidzie Bielsko-Biała czy Cracovia - podkreśla Gilewicz.

Mistrzom Polski zostały jeszcze dwa mecze w grupie K LE - Z Odense na wyjeździe (1.12) oraz z Twente u siebie (14.12).

Więcej o: