Wisła musi zdobyć twierdzę Fulham

Wisła gra w Londynie z niepokonanym u siebie w europejskich pucharach Fulham. Musi choćby zremisować, by zachować szanse na awans do fazy pucharowej Ligi Europy. Relacja Z Czuba i na żywo od godz. 21 w Sport.pl.
Mistrzowie Polski na Craven Cottage staną przed niezwykle trudnym zadaniem z kilku powodów. Największy problem to plaga kontuzji. Od dłuższego czasu Robert Maaskant nie może liczyć na tak ważnych zawodników jak Radosław Sobolewski, Patryk Małecki czy Maor Melikson. Na dodatek niedawno urazu nabawił się Tomasz Jirsak, a za kartki pauzuje Osman Chavez. Szkoleniowcowi nie udało się nawet skompletować kadry meczowej i do Londynu zabrał tylko 17 piłkarzy. Poza bramką każda formacja straciła bardzo ważne ogniwa.

Po sensacyjnej porażce z Podbeskidziem Bielsko-Biała także atmosfera w drużynie jest daleka od komfortowej. Na wtorkowym treningu jeszcze się zagęściła, po tym jak trener Maaskant wyrzucił z treningu Michaela Lameya. Holender najchętniej posadziły rodaka na ławce lub nawet zostawił w Krakowie, ale nie pozwala mu na to właśnie sytuacja kadrowa. Lamey musi grać, bo jego ewentualny zastępca Marko Jovanović wystąpi w miejsce Chaveza.

Także nad Maaskantem zbierają się czarne chmury. Choć Wisła nadal jest wysoko w tabeli T-Mobile Ekstraklasy, a także wciąż ma szanse na awans do fazy grupowej LE, to jej styl jest daleki od oczekiwań nie tylko kibiców, ale przede wszystkim właściciela klubu.

Maaskantowi zaczyna palić się grunt pod nogami, ale tradycyjnie robi dobrą minę do złej gry. Jeśli Wisła przegra, szanse na wyjście z grupy będą tylko matematyczne. Na dodatek już w niedzielę krakowian czekają prestiżowe derby z Cracovią. - W takim wielkim klubie jak Wisła trener zawsze musi liczyć się dymisją. Dlatego nie zaprzątam sobie tym głowy, tylko pracuję - mówi. - Dwa najbliższe mecze mogą zmienić wszystko. Może postawią mi po nich pomnik.

W Londynie sukcesem będzie remis - Fulham na 17 spotkań w europejskich pucharach 14 wygrało, a trzy remisowało. Choć Anglicy przyznają, że ważniejsze są dla nich występy w Premiership, to jednak zamierzają wziąć rewanż za porażkę sprzed dwóch tygodni. W czwartek przeciwko Wiśle trener Martin Jol nie zrobi wielu zmian w porównaniu z wygranym meczem z Wigan Athletic. A przecież do Krakowa nie wziął kilku czołowych piłkarzy z Clintem Dempseyem i Bobbym Zamorą na czele. - Teraz nie będzie pięciu czy sześciu zmian. Co najwyżej dwie - stwierdził Jol. - Jesteśmy przygotowani, by grać trzy razy w ciągu siedmiu dni. Jeśli pokonamy Wisłę, będziemy w połowie drogi.

Talizmanem mistrzów Polski ma być Ivica Iliev, który wie, jak wygrywać na Wyspach. W 2003 roku Partizan Belgrad po porażce u siebie z Newcastle na wyjeździe odrobił straty (po golu Ilieva) i po rzutach karnych awansował do Ligi Mistrzów.

Ale i Serb zdaje sobie sprawę z siły Fulham. - Gdy człowiek ogląda Premier League, wydaje mu się, że to jacyś nadludzie. Tempo jest bardzo wysokie. Dotyczy to głównie drużyn z czołówki - uważa Serb. - Przed meczem w Anglii Lothar Matthaeus [wtedy trener Partizana] pokazał nam najgorsze zagrania Newcastle z poprzednich spotkań. To dodało nam wiary w siebie. Przed spotkaniem z Fulham musimy pamiętać, że to tacy sami ludzie jak my. Przecież pokonaliśmy ich w Krakowie.

100. mecz

w europejskich pucharach rozegra Wisła. 45 wygrała, a 36 przegrała (18 remisów)