Sport.pl

Pomocnik Limanovii Artur Skiba: Piłka mogła wylądować za płotem

- Nie baliśmy się jakoś szczególnie, choć przepaść między nami a Wisłą jest spora - podkreśla Artur Skiba, pomocnik Limanovii. W środę jego drużyna odpadła z Pucharu Polski po porażce z mistrzami Polski (1:2).
Piotr Jawor: Jak się Panu podobała atmosfera?

Artur Skiba, pomocnik Limanovii: Było fajnie i cieszę się, że właśnie przy takiej widowni udało mi się zdobyć bramkę. Chyba tylu ludzi na meczu tu nigdy nie było. A co do gola, to na pewno jest jednym z najładniejszych w mojej karierze.

Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Wiśle tylko na Facebooku Kraków - Sport.pl »

Zamknął Pan oczy i uderzył?

- Taki strzał nie wychodzi codziennie. Czasem uderzam na treningu, w karierze kilka podobnych goli zdobyłem, ale na ogół w sparingach. Równie dobrze piłka mogła wylądować za płotem.

Piłkarskie święto trochę nie splątało wam nóg?

- Szczególnie się nie baliśmy, choć wiadomo, że to mistrz Polski.

Czego Wam zabrakło?

- Koncentracji przy stałych fragmentach gry. Tak wpadły oba gole, mimo że w przerwie mówiliśmy sobie, by w tych momentach szczególnie się koncentrować.

Jak duża jest przepaść?

- Spora. Przeciwstawiliśmy się im walką, ale gdyby to było boisko ekstraklasowe, to różnica byłaby większa. Wszystko dlatego, że nasza murawa nie pozwala na grę podaniami. Tu jest trochę chaosu, bo piłka skacze i często przeszkadza. Porażka jedną bramką nie odzwierciedla różnicy jaka nas dzieli od Wisły.

Teraz wracacie do walki o II ligę, a następnie macie zdobyć kolejny awans. Stać was na to?

- Tak. Zbigniew Szubryt [główny sponsor i wiceprezes Limanovii - przyp. red.] racjonalnie kieruje klubem, ale ma też wymagania. Rok temu mieliśmy mocny zespół jak na IV ligę, teraz nie mamy aż takiej przewagi. Spokojnie możemy myśleć o awansie. Byliśmy trochę zmęczeni, bo ostatnio graliśmy co trzy dni.

Wielka Wisła Kraków w małej Limanowej [ZDJĘCIA]


Więcej o: