Puchar Polski. Mistrz Polski nie chce niespodzianki, rywal ćwiczy karne

To najdalszy w tym sezonie wyjazd Wisły na mecz w Polsce. W czwartek (godz. 15.30, transmisja TVN Turbo) krakowianie zmierzą się w Świnoujściu z Flotą o awans do 1/8 finału Pucharu Polski.
- W tych rozgrywkach niespodzianki zdarzają się na całym świecie, np. rok temu przegraliśmy z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Ale tym razem chcemy takich zaskoczeń uniknąć - podkreśla trener Robert Maaskant.

Wisła bierze wszystko

Szkoleniowiec nawet nie potrafi wymówić nazwy miasta, w którym zagrają jego piłkarze, a większość zawodników na samą myśl o blisko 800-kilometrowej podróży pewnie dostawała bólu brzucha. Klub oszczędził jednak zawodnikom długiej jazdy i nad morze wykupił im bilety lotnicze.

- Każdy mecz musimy traktować prestiżowo i podchodzić do niego poważnie. To jest Puchar Polski, więc nie ma mowy o żadnym odpuszczaniu. Drużyna ze Świnoujścia jest w czołówce zaplecza ekstraklasy [zajmuje drugie miejsce - przyp. red.]. To bardzo silny zespół, więc zapowiada się ciężkie przetarcie - uważa Cezary Wilk, pomocnik krakowian.

Do Świnoujścia Wisła poleciała bez Osmana Chaveza (leczy lekki uraz), Radosława Sobolewskiego i Sergieja Pareiki. Pod znakiem zapytania stał też występ Davida Bitona, ale Izraelczyk jest gotowy do gry.

- Teraz mamy napięty terminarz, więc muszę rotować składem. W porównaniu do spotkania z Flotą na pewno zrobię kilka zmian - podkreśla Maaskant. - Motywacja? Na pewno inna niż w walce o Ligę Mistrzów, ale w tym sezonie zamierzam wygrać, co się da. Wisła w ostatnich latach zdobyła wiele mistrzostw Polski [za Bogusława Cupiała osiem - przyp. red.], ale PP ma zdecydowanie mniej [dwa - przyp. red.]. W Świnoujściu musimy dać z siebie wszystko, bo ostrzeżenie od słabszego zespołu dostaliśmy już w Częstochowie, gdzie zagraliśmy na 50 proc. [Wisła przegrała sparing z Rakowem 0:1 - przyp. red.].

Rywal zaprezentuje nowe koszulki

Flota wystąpi dziś w najsilniejszym składzie i w nowych koszulkach, na których - po raz pierwszy w historii klubu - zawodnicy będą mieli nazwiska. W zespole ze Świnoujścia na pewno nie wystąpią związani kiedyś z Krakowem Łukasz Uszalewski (przyszedł z Cracovii) i Przemysław Rygielski (Wisła). Obaj są kontuzjowani. Dużą szansę na występ ma Piotr Tomasik, wychowanek Hutnika. - Nie odpuścimy. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony i ugrać jak najwięcej. Ale nie mamy wielkich złudzeń, kto jest faworytem - przyznaje Leszek Zakrzewski, kierownik pierwszoligowca.

Z kolei trener Krzysztof Pawlak podczas zajęć zarządził trening rzutów karnych. - Zostały potraktowane bardzo poważnie, bo zawodnicy za nietrafioną jedenastkę płacili z własnej kieszeni. Dużo pieniędzy jednak nie zebraliśmy - mówi z uśmiechem Zakrzewski.