Sport.pl

Maor Melikson o kadrze nie chce rozmawiać. Zrezygnował w ostatniej chwili

Maor Melikson chce grać dla Polski, ale na razie nie zamierza o tym rozmawiać. Zamiast niego zrobił to... Robert Maaskant. - Na wiele pytań Maor szybko nie znajdzie odpowiedzi - uważa trener Wisły.
W środę przy Reymonta stawiło się ponad 20 dziennikarzy, z którymi miał się spotkać Melikson. Zamiast 27-letniego pomocnika w sali konferencyjnej stawił się jednak Maaskant. - Wiele rzeczy miał wpływ na decyzję Maora i jeszcze trochę czasu zajmie nim na wszystkie pytania znajdzie odpowiedź. Dlatego to jak rozmawiam z wami, a on jest na treningu - tłumaczył holenderski szkoleniowiec.

Podobno Melikson z rozmowy z dziennikarzami zrezygnował w ostatniej chwili. Przede wszystkim liczył, że jego decyzja ujrzy światło dzienne dopiero w piątek, gdy Franciszek Smuda roześle powołania. Ale tajemnica uchowała się tylko przez 10 dni, bo tyle czasu minęło od jego spotkania z Grzegorzem Latą, prezesem Polskiego Związki Piłki Nożnej.

Maaskant nie chciał jednoznacznie potwierdzić decyzji Meliksona, ale dał do zrozumienia, że pomocnik Wisły na pewno skorzysta z powołania Franciszka Smudy. - Ma wasze obywatelstwo, ale sercem jest Izraelczykiem, więc teraz przeżywa ciężki okres. W tym, że chce grać dla waszego kraju nie widzę nic złego. To przecież nie jest Brazylijczyk, którego np. kupiła reprezentacja Kataru - uważa Maasskant.

Dziennikarze chcieli dowiedzieć się jednak, dlaczego Melikson nagle zmienił zdanie, bo jeszcze niespełna miesiąc temu mówił na oficjalnej stronie Wisły: " [...] Czy kiedyś serio myślałem o grze dla Polski? Tak, był taki moment. Mijały kolejne terminy meczów narodowych, a ja cały czas nie dostawałem powołania do reprezentacji Izraela. Trochę więc o tym myślałem, ale przecież jestem obywatelem Izraela. Stwierdziłem, że gdyby na przykład Polak wyjechał do innego kraju grać w piłkę i po pół roku zacząłby grać dla tamtejszej reprezentacji narodowej, to byłoby to trochę dziwne. Oczywiście to nie była prosta decyzja, ale wolałem Izrael".

Sytuacja zmieniała się po ostatnim zgrupowaniu reprezentacji. Melikson nie wystąpił w spotkaniu Izraela przeciwko Grecji, bo w dniu meczu podczas treningu miał dostać łokciem od kolegi. Piłkarz Wisły nie czekał na kolejne spotkanie z Chorwacją, tylko wrócił do Krakowa. Zapewniał, że nie był w stanie grać w tym meczu, ale tego samego dnia na pełnych obrotach uczestniczył w gierce treningowej mistrzów Polski. - Jego decyzja na pewno nie ma nic wspólnego z faktem, że Izrael nie ma szans na zakwalifikowania się do Euro 2012. Pamiętajcie, że przez dziewięć lat nie grał w oficjalnym meczu dla Izraela, a przypomnieli sobie o nim dopiero, gdy zaczęli się nim interesować Polacy - zaznacza Maaskant.

Andrzej Juskowiak na ostro: Melikson handluje kadrą »


Więcej o: