Liga Europy. Arkadiusz Onyszko: Obudźmy się, świat poszedł do przodu

- 12 lat grałem w Danii i wiecznie słyszałem, że ta liga jest słaba. To stereotyp i Odense udowodniło, że w piłkę grają lepiej od nas. Czasy, gdy wygrywaliśmy z nimi duńskimi czy szwedzkimi drużynami po 5:0 już dawno minęły - podkreśla były bramkarz Odense.
Jarosław K. Kowal: Komu pan kibicował?

Arkadiusz Onyszko: - Odense darzę wielką sympatią, bo grałem tam sześć lat. Ale kiedy na boisku jest polska drużyna, to za nią trzymam kciuki. Szkoda, że nie udało się.


Czy spodziewał się pan tak słabej postawy mistrzów Polski?


- Nie. Oglądałem mecz Wisły z Lechem Poznań [1:0 - przyp. red.], w którym krakowianie byli zdecydowanie lepsi, i to przynajmniej o dwie klasy. A teraz przespali całą pierwszą połowę. Nie można tego robić! W szatni musiały paść mocne słowa, bo na drugą część wyszli zmobilizowali i chcieli wygrać. Gdyby zdobyli gola na 2:1, pewnie udałoby im się to.

Wygląda na to, że liga duńska jest lepsza od polskiej.

- Grałem tam przez 12 lat i wiecznie słyszałem, że jest słaba. To stereotyp i w czwartek Duńczycy udowodnili, że grają w piłkę lepiej od nas. Musimy zmienić mentalność i sposób myślenia o piłce. Czasy, gdy wygrywaliśmy z duńskimi czy szwedzkimi drużynami po 5:0 już dawno minęły. Lepiej obudźmy się, świat poszedł do przodu.

Dla Pana właśnie skończył się gorący okres wywiadów.

- Duński rynek piłkarski znam chyba najlepiej w Polsce, więc nic dziwnego, że ktoś ciągle do mnie dzwonił i prosił np. o komentarz. Jak układa się moja współpraca z byłym klubem? Nie ukrywam, że były pewne problemy w tej kwestii. Jednak w środę zaprosiłem działaczy Odense na uroczystą kolację i już wszystko jest w porządku. Wyjaśniliśmy sobie nieporozumienia.

Z kibicami jak widać też pan dobrze żyje [w czasie rozmowy Onyszkę uścisnął fan wicemistrzów Danii].

- W końcu odwaliłem tam kawał dobrej roboty. Przez pewien czas fani pieklili się na mnie, ale prawda jest taka, że broniłem tam bardzo dobrze. Nigdy też nie byłem kontuzjowany. Po moim odejściu Odense zmieniło już bramkarza dwa lub trzy razy. Ja broniłem sześć lat bez przerwy. Chyba docenili to, co mieli kiedyś.

Jak oceni pan postawę bramkarzy w meczu przeciwko Wiśle?

- Niedawno powiedziałem, że Stefan Wessels z Odense jest słabym bramkarzem. To prawda, ale nigdy nie mówiłem, że jest fajtłapą, jak napisał jeden z dziennikarzy! W czwartek bronił nieźle, trzeba mu to przyznać. Z kolei Sergiej Pareiko nie miał dużych szans przy puszczonych bramkach.

Czy Odense awansuje do kolejnej fazy Ligi Europy?

- To klasowa drużyna. Na pewno wyjdzie z grupy.