Liga Mistrzów. Robert Maaskant: Jestem rozczarowany wynikiem

Byłem zły w przerwie. Graliśmy za wolno, nie mieliśmy okazji, a defensorzy za łatwo pozwalali dochodzić do sytuacji napastnikom Odense - przyznał szkoleniowiec Wisły
Trener mistrzów Polski za stratę drugiej bramki obwinił sędziów. Uznał, że pomocnik Odense faulował w polu bramkowym Sergieja Pareikę. Arbiter nie zobaczył przewinienia, piłka trafiła do Petera Utaki, który kopnął z bliska do siatki.

- Odense miało szczęście, bo zdobyło gola , gdy rywal dwoma rękami trzymał Pareikę. Sześciu sędziów tego nie widziało. No cóż, trudno... - żałował Maaskant. - Normalnie nasza obrona jest mocnym punktem, ale dziś nie mieli dobrego dnia. Przed nami jeszcze jednak wiele interesujących spotkań.