Sport.pl

Liga Europy. Czy dwunasty Wisły zawodnik zdąży odzyskać formę

Odense BK przylatuje dziś do Krakowa na inauguracyjny mecz Ligi Europy. Wicemistrzowie Danii są ciekawi kibiców Wisły, ale pod Wawelem spotkanie tłumów nie porywa. - To dla nas nowy rozdział i jestem przekonany, że czekają nas ciekawe mecze - mówi trener Robert Maaskant przed jutrzejszym meczem
Wczoraj tuż przed południem pod kasami na Reymonta było ok. 30 osób. To garstka w porównaniu z setkami ludzi, którzy czekali po wejściówkę na spotkanie z Apoelem Nikozja. Wówczas kibice stali nawet cztery godziny, ogonek sięgał do ul. Reymonta, a stadion wypełnił się do ostatniego miejsca (22,5 tys.).

Teraz krakowianie próbują przyciągnąć kibiców na spotkania z Odense BK. Dwa dni po zwycięstwie nad Lechem Poznań m.in. Ivica Iliew, Cwetan Genkow i Gervasio Nunez rozdawali autografy w strefie kibica, klub rozsyłał do mediów informacje prasowe i oferował fanom możliwość wygrania koszulek w zamian za kupno biletu, a Bogdan Basałaj, prezes klubu, apelował: - W tamtym sezonie mieliśmy hasło: "Walczymy o mistrzostwo" i dotrzymaliśmy słowa. Teraz mamy: "Walczymy o nowe cele" i chcemy, by kibice byli tego świadkami.

Klubowi nie pomogły wypowiedzi Patryka Małeckiego, który wysłał gwiżdżących na niego kibiców na stadion Cracovii. Co prawda po wygranej z Lechem sprzedaż biletów drgnęła, ale przy Reymonta martwią się, czy trybuny nie będą świeciły pustkami. Na krakowskich fanów czekają także... piłkarze Odense. - Wisła ma wielu oddanych kibiców, którzy będą wywierać na nas ogromną presję. Zapowiada się ciekawe przeżycie - uważa Anders Christensen, obrońca Duńczyków, na oficjalnej stronie klubu.

Nowy rozdział dla Wisły

Przy Reymonta trwają ostatnie przygotowania do meczu, ale praca jest trudniejsza niż przed spotkaniem z Apoelem. W czwartej rundzie eliminacji LM UEFA sama przygotowuje i przywozi na stadion np. bandy reklamowe, akredytacje czy ścianki, na tle których zawodnicy udzielają wywiadów. Teraz krakowianie wszystko robią sami, UEFA przysłała tylko wzory. Wymieniano także krzesełka na ławkach dla rezerwowych, a wcześniej przygotowano hymn LE, który zostanie odegrany tuż przed pierwszym gwizdkiem.

- Wszyscy już myślimy o inauguracji rozgrywek. To dla nas nowy rozdział i czekają nas w nim ciekawe mecze. Dzięki tym rozgrywkom zobaczymy, w jakim jesteśmy miejscu w porównaniu z innymi zespołami europejskimi. To będzie świetne doświadczenie. Po występach w LE będziemy wiedzieć, czego nam brakuje, by w przyszłym roku wykonać krok do LM - zaznacza trener Maaskant.

Boguski wraca do treningów, trener o nim nie myśli

Wczoraj mistrzowie Polski trenowali na boisku głównym. Pierwszy raz od kilku tygodni ćwiczył z nimi Rafał Boguski, który ostatnio leczył kontuzję. To był kolejny uraz 27-letniego piłkarza za kadencji trenera Maaskanta.

Przez ponad rok u tego szkoleniowca Boguski w lidze zagrał tylko sześć razy i wiele wskazuje na to, że szybko nie poprawi statystyk. - Muszę być szczery - teraz nawet nie myślę o Rafale. Stracił niemal cały ubiegły sezon, teraz także długo się leczył. Musi zasłużyć na powrót do składu - podkreśla Maaskant.

Transmisję spotkania przeprowadzą TV4 i Polsat Futbol. Bilety na mecz można kupić od 36 zł (ulgowe) i 45 zł (normalne).

Więcej o: