Gervasio Nunez o słowach Małeckiego: W Argentynie to...

PRZEGLĄD PRASY. - W Krakowie czuję się bezpiecznie i nic się nie zmieniło po jednym przegranym meczu - zapewnia argentyński pomocnik, który w poprzednim klubie był prześladowany przez kibiców. Jego słowa cytuje ?Dziennik Polski?.
W Quilmes AC kibole winili Nuneza za słabe wyniki. Na każdym kroku obrzucali wyzwiskami, zniszczyli mu nawet samochód. W wywiadach Argentyńczyk zarzeka się, że w żaden sposób ich nie prowokował.

Podczas meczu z Lechią (0:1) mógł sobie przypomnieć stare czasy, bo kibice buczeli i gwizdali. - W porównaniu z tym, co dzieje się na trybunach w Argentynie, tych gwizdów prawie nie było słychać. W ten sposób kibice dali nam odczuć, że obniżyliśmy poziom. Byli pewnie nieco zdenerwowani, ale teraz możemy się zrehabilitować w starciu z Lechem [w piątek w Poznaniu - przyp. red.] - przyznaje Nunez w rozmowie z "DP".

Jak zareagowaliby argentyńscy kibice, gdyby ktoś zachował się jak Patryk Małecki (skrzydłowy Wisły mówił o "piknikach", których nie chce widzieć na stadionie)? - Nie wiem, co by się działo. W Argentynie raczej nie można się w ten sposób zachować, bo potem kibice mogą bardzo negatywnie nastawić się do takiego zawodnika, np. przeklinać go z trybun. Mieliśmy taki przypadek w Quilmes. Mój kolega Urugwajczyk Gustavo Varela też był wygwizdany przez kibiców. Nie wytrzymał i pokazał im jakiś gest. W efekcie cały stadion obrócił się przeciwko niemu - opowiada Nunez.