Liga Europy. Holenderska piłka lepsza niż gra w baseball na Karaibach

Jeden przed meczami lubi zadzwonić do dziadka, drugi nie grał jeszcze tylko jako bramkarz, a trzeci marzy o grze w Realu Madryt. Wszyscy latem trafili do nowych klubów i chcą awansować do fazy pucharowej z grupy K, w której ich rywalem będzie Wisła Kraków.
Bryan ''Łasica'' Ruiz (Fulham)

26-letni napastnik stał się gwiazdą okna transferowego, gdy tuż przed jego zamknięciem zmienił Twente Enschede na Fulham Londyn. Kwota transferu sięgnęła 12mln euro. Dwa lata temu przenosił się do Holandii za kwotę dwukrotnie mniejszą. W debiutanckim sezonie wywalczył mistrzostwo, choć parę miesięcy wcześniej borykał się z poważną kontuzją. Na jego postawę nie wpłynął także rozwód. - Wychodząc na boisko zapominam o wszystkich prywatnych sprawach - tłumaczy w rozmowie z fifa.com.

Zawsze pamięta jednak o dziadku, do którego często dzwoni przed meczami. - Od niego złapałem piłkarskiego bakcyla. Gdy miałem siedem lat, powiedział, że futbol to moje powołanie. Przekonał, że osiągnę wielki sukces. Wiele mu zawdzięczam - zaznacza Kostarykanin.

Gdy kilkuletni Ruiz stracił ojca, to właśnie dziadek zaopiekował się jego matką i rodzeństwem. On zaprowadził go tez do pierwszego klubu, Liga Deportiva Alajuelense, gdzie dzięki świetnemu dryblingowi zyskał przydomek "la comadreja" (łasica). Odwiecznym marzeniem zawodnika jest gra w lidze hiszpańskie. Przygodę z europejską piłką zaczął jednak od belgijskiego KAA Gent. - Myślałem, że jadę tam tylko na testy, ale gdy pokazano mi umowę, nie wahałem się ani chwili - wspomina.

Łatwo jednak nie było. - Ledwie mówił po angielsku, przez co trudno było mu się tu odnaleźć - przyznaje Marcin Żewłakow, który występował w Gent, gdy trafił tam Ruiz. W pierwszym sezonie zawodnik z Ameryki Środkowej zaliczył tylko trzy występy w podstawowej jedenastce. Kolejne dwa lata były już dużo lepsze, skutkiem czego trafił do Enschede. Na transfer pod skrzydła Martina Jola zdecydował się głównie z jego powodu - od lat znał i podziwiał charyzmatycznego szkoleniowca. Ten od Kostarykanina będzie wymagał przede wszystkim skuteczniejszej walki o piłkę. Angielski styl może być jednak trudny do zaakceptowania dla piłkarza, który w całej klubowej karierze dostał tylko pięć żółtych kartek. Czerwoną nie ukarano go ani razu.

Na transfer do Fulham Bryan Ruiz zapracował m.in. takimi zagraniami:





Leroy Fer (Twente), czyli Holender z Karaibów

Były gracz Feyenoordu Rotterdam słynie z wszechstronności, występował w dotychczasowej karierze na niemal każdej pozycji - od obrońcy do ofensywnego pomocnika. Urodził się w niewielkim holenderskim mieście Zoetermeer, ale większą cześć życia spędził na karaibskiej wyspie Curacao (należy do Holandii). Miłość do sportu zaszczepił w nim ojciec, były baseballista. Mimo że z początku większe nadzieje pokładano w bracie, który również jest zawodowym piłkarzem, to Leroy mając 9 lat grywał już w poważnych turniejach w młodzieżowej drużynie Feyenoordu. - Talent dał mi Bóg. W rodzinnym mieście codziennie chodziłem do kościoła, by mu się za to odwdzięczyć. Mam też na prawym ramieniu wytatuowany napis "Ufam Bogu" - wyjaśniał na łamach holenderskich mediów. Zawodnik był swego czasu przymierzany do AC Milanu. Ostatecznie jednak 21-latek nie trafił do byłego zespołu Patrika Vieiry, do którego jest porównywany.

Defensywny pomocnik potrafi nie tylko odebrać piłkę, ale i zdobyć gola:





Baye Dijby Fall (Odense). Z Danii do Realu Madryt

Senegalczyk był gwiazdą wicemistrza Danii w sezonie 2008/09, kiedy w 31 meczach strzelił 18 bramek. Wraz z końcem rozgrywek, mając na koncie tytuł najlepszego piłkarza ligi, przeszedł za niespełna 5mln euro do Lokomotiwu Moskwa. Tam w ciągu roku nie zdobył żadnej bramki i po sezonie został wypożyczony do Molde FK, gdzie zastąpił Mame Birama Dioufa, którego pozyskał Manchester United. Kibice z początku nie wierzyli, że uda się wypełnić lukę po utalentowanym napastniku. Dijby Fall zdobył jednak 16 bramek w sezonie, czym zaskarbił sobie sympatię fanów. Latem tego roku o piłkarza ponownie upomniał się klub z wyspy Fionia. Przenosiny do Odense nie są jednak szczytem marzeń Senegalczyka, który myśli o grze w Realu Madryt. Zobacz, na kogo będą musieli uważać stoperzy Wisły: