Wisła przyciąga jak reprezentacja

Po 15 latach polski klub ponownie miał szansę zagrać w Lidze Mistrzów. Mecz Wisły z APOEL-em przyciągnął przed telewizory 2,978 mln widzów. - Taką oglądalność trzeba uznać za sukces - komentuje Piotr Pietrzak, specjalista od marketingu sportowego z Havas Sports & Entertainment.
Każdy z meczów Wisły w czwartej rundzie kwalifikacji do LM oglądało blisko trzy miliony widzów. - Jak na mecz drużyny klubowej, która nie jest najważniejsza w sercach wszystkich Polaków taka widownia przed telewizorami to bardzo przyzwoity wynik. Dla porównania mecze towarzyskie reprezentacji naszego kraju ogląda średnio ok. 3-4 mln ludzi - analizuje Pietrzak.

Warto podkreślić, że na antenie otwartej Polsatu mogliśmy obejrzeć, już mecze trzeciej rundy eliminacyjnej z udziałem mistrzów Polski, co także jest wyróżnieniem dla klubu. - Oglądanie potyczek z rywalami pokroju Liteksu Łowecz nie jest atrakcyjne dla bardziej wyrobionego kibica. Co więcej zarówno Polsat jak i TVN mimo, że są związane z klubami piłkarskimi to są telewizjami o profilu rozrywkowym i dedykowane są innym widzom niż tematyczne kanały sportowe - dodaje Pietrzak

Na pytanie czy jest szansa, by mecze Wisły w Lidze Europejskiej obejrzało więcej osób niż spotkanie z APOEL-em marketingowiec odpowiada, że to mało prawdopodobne. - Wszystko zależy od tego, na kogo wiślacy trafią w rozgrywkach grupowych. Jednak 3 mln widzów przed telewizorami to jest punkt nasycenia, jeśli chodzi o polską piłkę klubową i ciężko będzie znacząco przeskoczyć ten pułap - dodaje.

Spotkanie Lecha z Juventusem Turyn w poprzedniej edycji LE oglądało 2,97 mln widzów.