Sport.pl

Liga Mistrzów. Ile Wisła zyskała

Gdyby piłkarze Wisły wskutek nieprawdopodobnych zawirowań cypryjskiego powietrza przetrwali i awansowali do Ligi Mistrzów, znów mielibyśmy opowieść o okrucieństwie futbolu. Rozgnietli ich przecież rywale oferujący grę o znacząco wyższej jakości (mniej wyraźnie widać było to już tydzień temu), a krakowianie w rewanżu nawet nie zasugerowali, że realizują jakiś plan zbliżający ich do celu. APOEL zasłużył, by uświetnić wieczór pięcioma, sześcioma golami; mistrzowie Polski zasłużyli, by ciężkie razy zebrać.
Aż boję się pomyśleć, jak wiślacy wyglądaliby w Champions League, skoro już na finiszu eliminacji na tle elegancko poruszających się nikozyjczyków wyglądali na obdartusów. Tam wpadliby - losowani z ostatniego koszyka - na przeciwników jeszcze mocniejszych od mistrzów Cypru, a faworyci w tych rozgrywkach nie znają litości. Co sezon oglądamy, jak znęcają się nad słabszymi. W poprzednim Olympique Marsylia nastrzelała siedem goli w Żylinie, Arsenal wrzucił sześć Bradze, a Valencia tyle samo Bursasporowi. Wcześniej Fiorentina skopała pięcioma Debreczyn, Villarreal - sześcioma duński Aalborg, Liverpool - ośmioma Besiktas, Arsenal - siedmioma Slavię Praga. Po wtorkowej klapie można się zastanawiać, czy kibicowska euforia po awansie do elity prędko nie ustąpiłaby litowaniu się nad piłkarzami, którzy są na razie kompletnie nieprzygotowani do walki na szczytach futbolu.


Dlatego poza ewidentnymi stratami - prestiż, hitowe mecze z największymi europejskimi firmami, miliony euro nagród - polski futbol oraz sama Wisła coś zyskały. Zyskały szansę, by powoli piąć się w rankingu UEFA i ułatwić sobie zadanie w następnych edycjach europejskich pucharów. W Champions League o jakiekolwiek punkty byłoby trudno. W Lidze Europejskiej można je ciułać nawet w starciach z faworytami, niekoniecznie serio zaangażowanymi w walkę o mniej pożądane trofeum. A UEFA zwycięstwo oraz remis w obu rozgrywkach wycenia identycznie. Co wiemy m.in. dzięki Lechowi Poznań, który po zeszłorocznych popisach w meczach z Juventusem i Manchesterem City miałby teraz szansę - gdyby uczestniczył w losowaniu - wylądować nie w czwartym, lecz w trzecim koszyku przed fazą grupową LM.

Wisła jeszcze przed chwilą przegrywała z Estończykami i Kazachami, Robert Maaskant i Stan Valckx składali drużynę od zera. Dlatego mimo wszystko wypadła w pucharowym serialu co najmniej przyzwoicie. Teraz może sobie obrać kolejny ładny cel - wyjść z grupy, a potem spróbować wygrać europejski dwumecz wiosną. Na zwycięstwo o tej porze roku czekamy dłużej niż na Ligę Mistrzów: 18 lat.

Od niezapomnianego zwycięstwa Legii Warszawa nad Sampdorią polskie kluby nie wyeliminowały wiosną nikogo. Poszukałem kiedyś innego należącego do UEFA kraju z liczbą ludności powyżej dziesięciu milionów, któremu również się to nie udało. Znalazłem, choć nie w Europie. Kazachstan.

Więcej o: