Sport.pl

Mistrz pojechał pomóc polskiej piłce

Z pomocą żółtodziobów Wisła zdobyła punkt, ale najlepsi piłkarze krakowian są już w Nikozji. W poniedziałek zmagają się z upałami, a we wtorek muszą stawić czoła fanatycznym kibicom i olbrzymim oczekiwaniom.
Już kilkanaście minut po spotkaniu w Kielcach, trener Robert Maaskant przeniósł się myślami do Nikozji, gdzie jego piłkarze zagrają jedno z najważniejszych spotkań w historii klubu. Jeśli obronią korzystny rezultat (przy Reymonta wygrali 1:0), to jako pierwszy polski klub od 15 lat wystąpią w Lidze Mistrzów. - Życzę wam powodzenia, możecie bardzo pomóc polskiej piłce - zakończył pomeczową konferencję prasową Leszek Ojrzyński, trener kielczan.

Wisła zabrała nawet kucharza

"Operacja Cypr" zaczęła się 12 godzin po meczu z Koroną. Mistrzowie Polski w niedzielę o godz. 8 stawili się na Reymonta, a dwie godziny później polecieli wyczarterowanym samolotem do Larnaki, skąd autokarem przemieszczą się do Nikozji.

Na pokład Maaskant zabrał 19 zawodników oraz... kucharza, a na lotnisku w Krakowie całą ekipę żegnali kibice. Mistrzowie Polski w Nikozji chcieli być jak najszybciej, by przyzwyczaić się do upałów. Według zawodników, którzy grali na Cyprze, to właśnie warunki atmosferyczne w dużej mierze odpowiadają za dobre wyniki tamtejszych drużyna na swoich boiskach (np. dwa lata temu Apoel przegrał w Danii z FC Kopenhaga 0:1, ale u siebie wygrał 3:1 i awansował do Ligi Mistrzów). - Temperatury w sierpniu są tam bardzo wysokie, a najgorsza jest wilgotność powietrza. Kiedy po raz pierwszy wysiadłem w samolotu, to myślałem, że brakuje tlenu, bo tak ciężko się oddychało - opowiada Arkadiusz Aleksander, który grał w AS Nea Salamina, a obecnie reprezentuje Sandecję.

Wojciech Kowalewski, bramkarz Anorthosisu Famagusta: - Gdy grałem jeszcze w Sybirze Nowosybirsk, to pod koniec sierpnia pojechaliśmy na Cypr zagrać sparing z APOEL-em. W ciągu dnia temperatura dochodziła do 40 stopni, w cieniu było ponad 30. Wieczory są już chłodniejsze, ale za to wilgotność powietrza staje się trudna do wytrzymania.

W sprawie aklimatyzacji krakowianie radzili się lekarzy, którzy zapewniali, że po dwóch dniach upały nie będą już szokiem dla organizmów piłkarzy (mecz zacznie się o godz. 20.45 polskiego czasu). Poza tym w pierwszym składzie Wisły powinno zagrać co najmniej czterech zawodników, którym wysokie temperatury się są obce (Izraelczyk Maor Melikson, Kostarykanin Junior Diaz, Honduranin Osman Chavez i Argentyńczyk Gervasio Nunez).

Jeden debiutował, drugi grał ogony

Spotkanie z Koroną nie było dla Wisły nawet rozgrzewką przed Apoelem, bo w porównaniu do środowego meczu Maaskant wymienił aż dziewięciu graczy! Postawił tylko na bramkarza Sergieja Pareikę i obrońcę Diaza, a inni zawodnicy albo usiedli na ławce rezerwowych (Chavez, Nunez, Cwetan Genkow, Patryk Małecki, Ivica Iliew), albo zostali w Krakowie (Melikson, Radosław Sobolewski i Kew Jaliens, Marko Jovanović). - Nie żałuję, że przeprowadziłem aż tyle roszad - zaznacza Maaskant.

Jak na razie w lidze jego piłkarze kolekcjonują wyjazdowe remisy. Punkt przywieźli z Łodzi (1:1 z Widzewem), z Warszawy (1:1 z Polonią), a teraz z Kielc. Wygrali tylko u siebie z Zagłębiem Lubin (1:0). - Remisami na wyjeździe i wygranymi u siebie zdobędziemy mistrzostwo - podkreśla trener krakowian. Gdyby jego gracze sztywno trzymali się tego schematu, to na koniec rozgrywek mieliby 60 punktów, czyli o trzy więcej niż w poprzednim sezonie.

W sobotę Holender najbardziej zaskoczył wystawieniem od pierwszej minuty dwóch żółtodziobów. O ile np. Maciej Skorża bardzo niechętnie sięgał po krakowską młodzież, to Maaskant w Kielcach na środku obrony postawił na 19-letniego Michała Czekaja, który debiutował w ekstraklasie. Przed nim biegał o trzy lata starszy Daniel Brud, który do tej pory zaliczył tylko dwa epizody w ekstraklasie. Obaj nie odstawali od zdecydowanie bardziej doświadczonych zawodników.

Więcej o: