Sport.pl

Żewłakow w cypryjskiej prasie: Wisła nie gra jak Chelsea, ale jak Partizan

- Mam rozerwane serce. Z jednej strony jestem Polakiem i nie mogę się tego wyrzec. Ale z drugiej w Wiśle nigdy nie grałem, a w APOEL-u znam zarówno trenera jak i piłkarzy - Marcin Żewłakow opowiada Cypryjczykom o mistrzach Polski w artykule napisanym dla dziennika ?Kathimerini?
Napastnik wyjaśnia, że Polacy od piętnastu lat bezskutecznie próbują dostać się do Ligi Mistrzów. Dodaje, że Wisła nigdy nie grała w fazie grupowej, dlatego na piłkarzach ciąży duża presja. "Wychodzą z założenia >>teraz albo nigdy<<. Moi rodacy uważają, że APOEL to dla nich dobry rywal, ale wcale niełatwy. Wisła to nie Chelsea, ale można porównać ją z Partizanem Belgrad czy FC Kopenhaga [po zwycięstwach nad tymi zespołami APOEL z Żewłakowem w składzie dostał się dwa lata temu do fazy grupowej Ligi Mistrzów - przyp. red.]. Bardzo trudno przewidzieć, kto awansuje. Szanse obu drużyn oceniam po równo" - opisuje Żewłakow

I przestrzega przed Maorem Meliksonem, którego powstrzymanie określa mianem "kluczowe". Chwali też wiślaków za postawę w meczach z Liteksem Łowecz w trzeciej rundzie eliminacji: "Grali szybko i agresywnie. Teraz też na pewno nie będą czekali na rozwój wydarzeń. Dobrze wiedzą, że jeśli w Krakowie nie zdobędą bramki, to w Nikozji mogą mieć problemy."

Wychowanek Drukarza Warszawa przyznaje, że jego telefon nie przestaje dzwonić. "Ludzie pytają mnie, komu będę kibicował. Dla mnie to bardzo interesujący mecz, a moje serce jest rozerwane. Z jednej strony jestem Polakiem i nie mogę się tego wyrzec. Ale z drugiej w Wiśle nigdy nie grałem, a w APOEL-u znam zarówno trenera jak i piłkarzy. Mam nadzieję, że awansują lepsi" - pisze Żewłakow.

Mecz Wisła - APOEL już w najbliższą środę. Obejrzy go najprawdopodobniej komplet 24 tys. kibiców.

Więcej o: