Sport.pl

Maor Melikson przybliża Wisłę do Ligi Mistrzów

Piłkarze Wisły po raz drugi pokonali Litex Łowecz i pozostał im już tylko jeden rywal, by otworzyć skarbiec z milionami euro w Lidze Mistrzów. Prowadzi ich do niego Izraelczyk Melikson
Litex przed rewanżem zachował się tak, jak to często robiły polskie drużyny, które zamiast wzmacniać się przed europejskimi pucharami, sprzedawały najlepszych zawodników. Tuż po meczu w Łoweczu mistrz Bułgarii wytransferował do MSV Dusiburg Dżemala Berberovicia. Zastąpił go być może utalentowany, ale jeszcze bardzo młody i niemal zupełnie niedoświadczony Ilja Miłanow. 19-letni obrońca rozegrał zaledwie siedem meczów w lidze bułgarskiej, w europejskich pucharach debiutował. Mimo straty podstawowego gracza trener Ljubosław Penew zapowiadał, że Litex przyjechał do Krakowa po awans. Stwierdził, że już w Łoweczu jego piłkarze byli lepsi, choć przegrali 1:2.


Za to Wisła od przyjścia Holendrów Stana Valckxa i Roberta Maaskanta robi bardzo dużo, by w Europie zaistnieć. W tym roku pozyskała 12 graczy, a bułgarskie media piszą o zainteresowaniu Spasem Delewem z CSKA Sofia.

Dzięki tym transferom i na razie wyłącznie zwycięstwom w eliminacjach Ligi Mistrzów stadion przy ul. Reymonta wypełnił się wczoraj po brzegi. Nadzieje na pierwszy polski klub w elitarnych rozgrywkach od 15 lat zostały bardzo rozbudzone, choć Wisła w żadnym spotkaniu nie zagrała olśniewająco. Jest za to niemal w 100 proc. skuteczna.

Trener Maaskant wystawił teoretycznie najsilniejszy skład, jaki mógł. Do dyspozycji nie miał tylko pauzującego za żółte kartki Ivicy Iliewa. Gervasio Nunez wygrał z Cezarym Wilkiem rywalizację o miejsce w środku pomocy obok Radosława Sobolewskiego.

Dzięki zaliczce z Łowecza mistrzowie Polski zdawali sobie sprawę, że nie muszą rzucić się szaleńczo na rywala. Według fachowców to właśnie taktyka i mądra gra pozwoliła krakowianom wygrać w Bułgarii. - Wisła była wyrachowana - mówił Tomasz Łapiński.

W 16. min niewiele brakowało, by goście zdobyli przypadkową bramkę. Po zagraniu Plamena Nikołowa Thiago odbił piłkę nogę, a ta przeleciała nad poprzeczką. Po chwili Wisła odpowiedziała, błąd popełnił Nikołaj Bodurow, ale Cwetan Genkow uderzył głową tuż obok słupka.

W Krakowie Litex już tak łatwo nie przedzierał się przez obronę gospodarzy. Junior Diaz wspomagany przez Patryka Małeckiego nie dawał się ogrywać jak w Łoweczu. Pewnie do dośrodkowań wychodził Sergiej Pareiko, a górne piłki wybijali najczęściej Kew Jaliens i Sobolewski.

Wisła czyhała na kontry i miała okazje. Najlepszą zmarnował Genkow, który już położył bramkarza, ale zwlekał ze strzałem. Wreszcie Maor Melikson pokazał, dlaczego wyrasta ponad polską ekstraklasę. Błyskawicznie rozegrał piłkę z Małeckim i kopnął nie do obrony w okienko. 23 tys. widzów na stadionie oszalało z radości. Gol Izraelczyka niemal rozstrzygnął losy awansu.

Goście nie mieli już nic do stracenia i od początku drugiej połowy rzucili się do ataków. Penew wpuścił na boisku drugiego napastnika. Wisła kontrolowała, a na dodatek dostała prezent od sędziego. Melikson przebiegł około 50 m i w polu karnym piłkę wygarnął mu bramkarz Liteksu. Turek Firat Avdinur popełnił jednak olbrzymi błąd i podyktował jedenastkę. Vinicius na pewno nie sfaulował wiślaka. Izraelczyk pewnie wykorzystał jedenastkę.

W tym momencie Litex do awansu potrzebował trzech goli. Strzelili tylko jedną. A na dodatek za uderzenie Nuneza w 77. min z boiska wyleciał kapitan Nebojsa Jelenković.

Gości dobił Cezary Wilk.

Wisła 3 (1)

Litex Łowecz 1 (0)

Gole: Melikson (43., 57. karny), Wilk (85.) - Bodurow (68.)

Wisła: Pareiko - Lamey (88. Jovanović), Jaliens, Chavez, Diaz - Nunez, Sobolewski - Małecki (75. Wilk), Melikson (84. Paljić), Kirm - Genkow.

Litex: Vinicius - I. Miłanow, Nikołow, Bodurow, Żanew - G. Miłanow (72. Codo), Jelenković Cz - Tom, Janew (62. Cwetkow), Cwetanow (51. Todorow) - Thiago.

Sędzia: Firat Avdinur (Turcja). Widzów: 23 tys.