Sport.pl

Final Six LŚ w Krakowie. Amerykanie jadą do domu

Amerykanie mogą już myśleć o igrzyskach olimpijskich. W ostatnim meczu fazy grupowej turnieju finałowego Ligi Światowej przegrali z Brazylią i odpadli z turnieju.
Facebook? » | A może Twitter? »


Brazylijczycy już przed spotkaniem byli pewni awansu do półfinału. By zapewnić sobie pierwsze miejsce w grupie i w kolejnej rundzie zagrać z Francją, a nie Serbią, musieli wygrać dwa sety. Taki rezultat dawał również awans Włochom.

Trener Bernardo Rezende wymienił prawie całą szóstkę. W porównaniu z pierwszym meczem miejsce w składzie utrzymał jedynie Mauricio Silva. I to właśnie on po słabym początku Brazylijczyków dał sygnał do ataku serią mocnych zagrywek. Końcówka seta była zacięta, ale lepsi okazali się Amerykanie.

Tauron Arena znów straszyła pustkami. W dodatku z powodu czwartkowych zamachów w Nicei organizatorzy zdecydowali się niemal całkowicie zrezygnować z oprawy artystycznej i tylko czasami na trybunach słychać było gromkie "vamos!". Okrzyki nie pomogły Brazylijczykom. Prowadzeni przez Matthew Andersona drugą partię wygrali do 21 i pewnie kroczyli po awans do półfinału.

Na trzecią z powodu kontuzji nie wyszedł dobrze grający Aaron Russell. Zastąpił go 39-letni William Priddy. Po drugiej stronie siatki pojawił się z kolei mający za sobą występy w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle Felipe Fonteles. Rezerwowi Brazylijczyków nie zamierzali jednak przegrać w trzech setach i krakowscy kibice zobaczyli kilka efektownych akcji.

Publiczność głośniejszymi brawami nagradzała punkty dla Amerykanów. W końcówce seta czujność zachował ich trener John Speraw. Dwa razy poprosił o challenge, dzięki czemu zamiast dwóch piłek setowych dla rywali szansę na zakończenie meczu dostała jego drużyna. Amerykanie zmarnowali jednak dwie piłki meczowe. By awansować, musieli wygrać czwartą partię.

Na boisku nie było już Priddy'ego ani Andersona. Ich miejsce zajęli Thomas Jaeschke i Murphy Troy, ale półfinał zaczął się wymykać Amerykanom. Brazylijczycy pilnowali trzypunktowej przewagi. Przy stanie 20:23 Speraw poprosił o przerwę, a po niej wprowadził na zagrywkę Andersona. To nie uratowało jednak Amerykanów - przegrali 21:25 i stracili szanse na awans.

Tie-break był pożegnaniem Stanów Zjednoczonych z turniejem. Długo prowadzili, ale w końcówce nie mogli przebić się przez blok rywali i zakończyli turniej porażką. W sobotę w Tauron Arenie półfinały turnieju. Brazylia zagra z Francją, a Włochy z Serbią.

Brazylia - USA 3:2 (24:26, 21:25, 28:26, 21:25, 15:12)

Brazylia: Isac, Eder, William, Douglas, Evandro, Mauricio, Tiago Brendle (libero) oraz Bruno, Wallace, Felipe

USA: Anderson, Russell, Sander, Lee, Christenson, Holt, E. Shoji (libero) oraz Priddy, Jaeschke, Troy, Smith

Więcej o: