Liga Światowa. Ireneusz Mazur: Półfinał to dla Polaków minimum

- W Krakowie zagra światowa czołówka Oczekuję od wszystkich drużyn waleczności, determinacji, ogromnej woli zwyciężania, przełamywania słabości związanych ze zmęczeniem po treningach - podkreśla
Andrzej Klemba: W eliminacjach Polacy wygrali tylko trzy z dziewięciu meczów. Kibice powinni się niepokoić przed turniejem finałowym w Krakowie?

Ireneusz Mazur: Raczej nie. Eliminacje w mniejszym stopniu dotyczyły naszej reprezentacji, bo jako gospodarz nie musieliśmy się kwalifikować. W związku z tym trener miał możliwość robienia zmian. Dał więc wyleczyć się i zregenerować kilku zawodnikom, a dla Mateusza Miki, Bartosza Kurka czy Michała Kubiaka nie mamy równorzędnych zastępców. To miało właśnie odzwierciedlenie w wynikach.

Czego więc możemy się spodziewać po reprezentacji Polski w krakowskim turnieju?

- Oczekujemy, że trenerzy mają pomysł i go realizują. Oczywiście chcielibyśmy, by reprezentacja wygrała, ale zwycięstwo nie powinno być celem samym w sobie. Niektórzy zawodnicy nie są jeszcze w stu procentach gotowi. Wspomniany Mika wciąż jeszcze dochodzi do siebie, podobnie Fabian Drzyzga. Może pod względem fizycznym są już przygotowani, ale sportowym pewnie nie. Dlatego minimum na finał LŚ to awans do czwórki. W końcu to są mistrzowie świata. Lepiej oczywiście jest wygrywać podczas przygotowań do najważniejszej imprezy tego roku, czyli igrzysk olimpijskich. Ale kibice chyba będą w stanie przeżyć, jeśli nie uda się zwyciężyć.

Teoretycznie Polska jest w słabszej grupie, bo Serbowie nie jadą do Rio de Janeiro, ale z drugiej strony to dla nich najważniejsza impreza.

- Rzeczywiście, ale mają spore problemy. Nie wystąpi Aleksandar Atanasijević, a to ich kluczowym gracz. Nie wiadomo co z jednym z przyjmujących i rozgrywającym. I tak będzie z nimi jednak trudno. A Francuzi od zeszłego roku imponują poziomem gry i wysoką skutecznością [w 2015 roku wygrali mistrzostwa Europy i Ligę Światową - przyp. red.]. W drugiej grupie też są zespoły markowe. Skoro to jednak finał, to nie ma co się spodziewać słabych drużyn.

Po LŚ do IO będą trzy tygodnie. Siatkarze już teraz będą w najwyższej formie?

- Siatkówka na pewno będzie na wysokim poziomie. Ten turniej jest najważniejszą i jedyną imprezą, na której można sprawdzić formę. Nawet jeśli dyspozycja nie będzie jeszcze taka, jakiej zespoły będą sobie życzyły, bo może np. trochę brakować świeżości, nie wszyscy zawodnicy są jeszcze w pełni sił, to jednak pozostali gracze dają gwarancje gry na wysokim poziomie. Może brakuje Iranu i Rosji, ale to w Krakowie zagra światowa czołówka. Oczekuję więc waleczności, determinacji, ogromnej woli zwyciężania, przełamywania słabości związanych ze zmęczeniem po treningach.

Czy już wiadomo, kto z reprezentantów Polski nie znajdzie się w kadrze na IO?

- Pojedzie jeden libero i jak nie stanie się kataklizm, to będzie nim Paweł Zatorski. Trwa rywalizacja między czterema środkowymi bloku - tu jest jeden znak zapytania. Pewnie trenerzy w sercu i w głowach już wiedzą kogo biorą.