Sport.pl

Finał Ligi Światowej w Tauron Arenie. Trener Antiga zapowiada superwidowisko

W Krakowie rozpoczyna się dziś turniej finałowy Ligi Światowej. Polacy nie przebierają w słowach. Deklarują: Gramy o złoto.
Z jednej strony wszystko jest jasne. Wiadomo, że hala w Czyżynach podczas meczów Polaków wypełni się do ostatniego miejsca. Wiadomo też, że będzie głośno i efektownie. Organizacyjnie podobno wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Kraków i Tauron Arena zbierały już pochwały m.in. za mistrzostwa świata w 2014 roku czy memoriał Huberta Wagnera.

- To zdecydowanie jedna z najładniejszych hal, w jakich grałem - kiwa głową Bruno Rezende, kapitan reprezentacji Brazylii, która w grupie K zmierzy się z Włochami i Stanami Zjednoczonymi. - No i atmosfera w Polsce jest niepowtarzalna - dodaje Emanuele Birarelli, środkowy reprezentacji Włoch. I wygląda na to, że to nie tylko kurtuazja, bo kibicami zachwycali się też inni zawodnicy.

Polski można się obawiać

Z drugiej strony są duże znaki zapytania. Do Krakowa przyjechało sześć najlepszych drużyn na świecie i trudno zawyrokować, co będzie niespodzianką, a co nie. Scenariusz zakładający zdobycie tytułu przez Polaków jest równie prawdopodobny co ten, który mówi, że drużyna Stephane'a Antigi nie wyjdzie z grupy. Kiedy po raz ostatni Polska organizowała turniej finałowy Ligi Światowej (w 2007 roku w Katowicach), zajęła czwarte miejsce.

- Powiedziała pani, że eksperci uważają nas za faworytów? - zapytał Nikola Grbić, trener Serbów, naszych grupowych rywali. - Nie sądzę, byśmy nimi byli.

Słów nie boją się za to Polacy. Kapitan Michał Kubiak bez dyplomacji zapewnia, że celem jest pierwsze miejsce. Rywalem grupowym są też Francuzi i właśnie z nimi drużyna Antigi zagra pierwszym mecz.

Brazylia na horyzoncie

Jeśli ktoś jednak wybiega myślami poza Kraków, to do Rio de Janeiro. Do igrzysk olimpijskich w Brazylii zostały nieco ponad trzy tygodnie. I turniej finałowy LŚ, choć prestiżowy, jest też jednym z etapów przygotowań do najważniejszej imprezy sezonu. A jeśli któraś z drużyn ma postawić wszystko na jedną kartę, to właśnie Serbia. To jedyny zespół w stawce, który do Rio nie jedzie.

Do tego w Tauron Arenie zagra osłabiona brakiem Aleksandara Atanasijevicia. - Nie było łatwo przygotowywać się do występów w Krakowie ze świadomością, że to nasz ostatni turniej w tym roku. Ale zamierzamy grać tak, jakby każdy mecz był finałem - zapewnia środkowy Dragan Stanković.

Polacy są w innej sytuacji. Pod Wawel trener Antiga zabrał 14 podopiecznych, ale do Rio będzie mogło polecieć tylko 12. Francuski trener oznajmił, że kadrę na igrzyska poda dopiero po Lidze Światowej. Bo teraz nie chce zakłócać spokoju.

Kubiak: To nie tajemnica, że najważniejszym turniejem w tym roku są igrzyska. Ale gramy przed własną publicznością. Nie przyjechaliśmy, by być tłem dla innych. Tylko po to, by wygrać. To jest cel.

Antiga: Bardzo się cieszę, że gramy w Krakowie. Szykuje się superwidowisko.

Turniej w Krakowie otworzy mecz Brazylia-Włochy (godz. 17.30). O godz. 20.30 na parkiet wyjdą Polacy i Francuzi.





Więcej o: