Memoriał Huberta Wagnera. Bułgarzy specjalistami od tie-breaków

Trzeci mecz Memoriału Wagnera i trzeci tie-break. Podobnie jak dzień wcześniej w spotkaniu z Polską, tak i w środę ponad dwie godziny walki lepie od Serbów wytrzymali Bułgarzy, którzy są bliscy zwycięstwa w całym turnieju.
Facebook? » | A może Twitter? »


Już we wtorek obie drużyny musiały rozegrać aż pięć setów. I choć z tego powodu zwłaszcza Bułgarzy późno położyli się spać, po żadnym z zespołów nie widać było zmęczenia. Może dlatego, że siatkarze obu drużyn szli do łóżek jako zwycięzcy. Co więcej, Bułgarzy, którzy mecz z Polakami skończyli dopiero pół godziny przed północą, szybko objęli trzypunktowe prowadzenie, a potem je powiększali. Już przy stanie 11:5 trener Serbów Nikola Grbić wykorzystał drugą przerwę na żądanie. Losów seta to jednak nie odmieniło, bo jego siatkarze nie zdążyli już zbliżyć się do rywali na mniej niż dwa punkty. Duża w tym zasługa bloku Bułgarów, który przyniósł im aż pięć punktów.

W drugim secie Serbowie udowodnili jednak, że nie wstali z łóżek lewą nogą i to oni szybko wypracowali sobie cztery punkty przewagi. Na siatce królowali środkowi Marko Podrascanin i Dragan Stanković. A kiedy już Bułgarom udało się ominąć blok, piłka po ich atakach często lądowała na aucie. Mylili się zresztą również w przyjęciu oraz obronie i wyraźnie przegrali seta.

W czasie pierwszego środowego meczu trybuny znów nie wypełniły się nawet w połowie, ale kibice dobrze się bawili. Tak jak w drugim secie, gdy fani siedzący na trybunie za plecami sędziego głównego... wstali i naśladowali jego ruchy. A na parkiecie wreszcie trwała wyrównana walka. Początkowo przewagę mieli Serbowie. Przed drugą przerwą techniczną role się odwróciły i to Bułgarzy zeszli na nią z prowadzeniem 16:12. W ataku brylował Cwetan Sokołow. Po drugiej stronie siatki takiego lidera brakowało, a do tego Serbowie nie najlepiej radzili sobie z zagrywkami rywali. Efekt? Przegrana aż 14:25.

Kolejną partię ponownie lepiej zaczęli Serbowie. Tym razem nie dali się tak łatwo dogonić. Ich grą kierował Nikola Jovović, rezerwowy rozgrywający. Bułgarom nie pomagały przemowy trenera Plamena Konstantinowa i przegrali seta. W trzecim meczu Memoriału Wagnera po raz trzeci zwycięzcę wyłonił dopiero tie-break.

W nim Bułgarzy szybko zablokowali Serbów, ale potem na parkiecie trwało przeciąganie liny. A to asem serwisowym popisał się Uros Kovacević, a to piłkę w drugi metr boiska wbił Wiktor Josifow. Na początku ostatniej partii przy parkiecie pojawili się też francuscy szkoleniowcy reprezentacji Polski, ale Stephane Antiga i Philippe Blain zeszli do szatni jeszcze przed końcem tie-breaka. Nie widzieli więc, jak Serbowie najpierw wypracowują, a potem trwonią trzypunktową przewagę. Przy stanie 14:13 zmarnowali też piłkę meczową. Tego błędu nie powtórzyli Bułgarzy, którzy pierwszą taką szansę wykorzystali - ostatni punkt zdobyli potrójnym blokiem.

Po dwóch zwycięstwach podopieczni Konstantinowa są blisko zwycięstwa w turnieju. W czwartek, ostatniego dnia memoriału, zagrają z Belgią. Przeciwnikami Serbów będą Polacy.

Bułgaria - Serbia 3:2

sety: 25:20, 16:25, 25:14, 22:25, 16:14

Bułgaria: Skrimow, Seganow, Josifow, Todorow, Penczew, Sokołow, Iwanow (libero) oraz Łapkow, Gocew, Karakaszew (libero), Ananiew, Manczew

Serbia: Kovacević, Katić, Stanković, Dokić, Brdjović, Podrascanin, Rosić (libero) oraz Lisinac, Ivović, Jovović