Sport.pl

Polsat Boxing Night. Jedyny krakowianin liczy na doping

Na dziesięć rund Andrzej Wawrzyk i Marcin Rekowski przestaną być dobrymi kolegami. - Teraz Marcin jest moim przeciwnikiem, jestem już nastawiony na walkę i zwycięstwo - mówi przed sobotnim starciem krakowski bokser.
W ostatnich latach Wawrzyk walczył w Warszawie czy Rzeszowie, nawet w Rosji i Stanach Zjednoczonych, ale w Krakowie w zawodowym ringu pojawi się po raz pierwszy. Starcie z jego udziałem będzie jedną z walk piątej gali Polsat Boxing Night. Wawrzyk i Rekowski poprzedzą walkę wieczoru w Tauron Arenie Kraków, czyli pojedynek Tomasza Adamka i Erika Moliny.

W sobotę pod Wawelem walczyć będą dwie kobiety i dziesięciu mężczyzn, ale tylko jeden z nich będzie czuł się tutaj jak w domu. Wawrzyk w Krakowie się urodził, potem grał w koszykówkę w Wiśle i w końcu zaczął amatorsko boksować.

- Na pewno będę miał wsparcie kibiców. Na galę wybiera się dużo znajomych. To będzie dodatkowa motywacja - zaznacza.

Wczoraj wszyscy uczestnicy gali spotkali się z dziennikarzami i kibicami. Francisco Palacios, przeciwnik Michała Cieślaka, paradował po sali z biało-czerwonym szalikiem na szyi, a rywala nazwał mniejszym, niż mu się wydawało.

Eric Fields raził w oczy napisem "danger" (niebezpieczeństwo) na koszulce. Z siebie i przeciwnika żartował Rafał Jackiewicz. Wawrzyk i Rekowski byli dużo spokojniejsi, nie w głowie były im prowokacje. Są kolegami, nad przyjęciem propozycji walki zastanawiali się przez dwa tygodnie.

- Czas na uprzejmości już minął. Obaj jesteśmy głodni zwycięstwa, damy z siebie wszystko. A po walce nadal będziemy się szanować - nie ma wątpliwości Rekowski.

Zapewnia też, że jest świetnie przygotowany do pojedynku. Ale podobnie twierdzi Wawrzyk: - Obyło się bez kontuzji. Jestem zdrowy, szybki i w formie. Jedynym problemem w czasie przygotowań była guma w samochodzie, którą złapałem, gdy wracałam do domu. Teraz muszę przenieść na sobotę to, co robiłem w czasie treningów z tarczą i sparingów.

To on będzie w ringu więcej ryzykował. Jest czwartym najwyżej sklasyfikowanym Polakiem w wadze ciężkiej w prestiżowym rankingu WBC (za Adamkiem, Arturem Szpilką i Mariuszem Wachem), legitymuje się lepszym rekordem (31-1, 17 KO) niż starszy rywal (17-2, 14 KO). W ostatnich ośmiu latach tylko dwa razy mierzył się jednak z rodakami.

- A teraz nie dość, że walczę z Polakiem, to jeszcze z dobrym znajomym. Przez to pojedynek będzie jeszcze trudniejszy. Ale teraz Marcin jest moim przeciwnikiem, dam z siebie wszystko, by wygrać - podkreśla Wawrzyk.

A po wygranej chce podbić amerykański rynek. Tam stoczył ostatnią walkę - we wrześniu przez techniczny nokaut pokonał Mike'a Sheparda. Za ocean przyciągają go jednak nie tylko wymagający przeciwnicy, ale i wyższe niż w Polsce i Europie zarobki.

Wcześniej czeka go 10 rund z Rekowskim. Możliwe, że starcie skończy się przed czasem, bo przecież obaj mają na koncie po kilkanaście nokautów. - Zawsze jestem gotowy na pełną walkę. Nigdy nie napalam się na nokaut, bo jeśli za dużo o tym myślę, niesamowicie mnie to spina. Po prostu chcę wyjść i pokazać swój boks: szybkie, dynamiczne ciosy, dołączyć do tego nogi - zaznacza Wawrzyk.

Krakowianin ma też plan na godziny tuż po walce. Chce je spędzić... razem z przeciwnikiem: - Przyjeżdżamy do hotelu, wskakujemy w koszule i ruszamy w miasto. Całe będzie nasze. Ekipa jest bardzo duża, więc na pewno w porannych wiadomościach będą mówić o tym, co nocą działo się w Krakowie (śmiech ).

Pierwsza walka PBN w sobotę o godz. 18.30. Bramy Tauron Areny zostaną otwarte 2,5 godziny wcześniej.