Sport.pl

ME w piłce ręcznej. Jannik Kohlbacher: Mieliśmy w bramce wielkiego złego wilka

- Cały czas nie mogę uwierzyć, że zostaliśmy mistrzami Europy - mówi po zwycięskim finale z Hiszpanią Jannik Kohlbacher, obrotowy reprezentacji Niemiec.
Damian Gołąb: Przed turniejem wyobrażał pan sobie, że zagra w finale i zdobędzie złoto?

Jannik Kohlbacher: To niewiarygodne. Kiedy jedziesz na turniej, zawsze myślisz o wygranej. Jeśli jest inaczej, nie masz po co wychodzić na boisko. Trafiliśmy do trudnej grupy, stoczyliśmy ciężkie boje ze Słowenią i Szwecją. Wielkie emocje przeżywaliśmy też w czasie meczu z Danią, który decydował o awansie do półfinału. To świetna drużyna, a udało nam się ją pokonać. Teraz jesteśmy mistrzami Europy... To niesamowite.

Z Hiszpanią wygraliście siedmioma bramkami. To był dla was łatwy mecz?

- Tak mogłoby się wydawać po wyniku. Zagraliśmy bardzo dobrze i twardo w obronie, a nasz bramkarz łapał wszystkie piłki. Hiszpania nie miała szans.

Jak udało wam się powstrzymać Raula Entrerriosa, MVP turnieju?

- W niedzielę nie było to zbyt trudne. Nie mógł przebić się przez nasz blok, wychodziliśmy do niego z agresywną obroną. No i mieliśmy w bramce wielkiego złego wilka [bramkarz Niemców to Andreas Wolff, a "Wolf" to po niemiecku "wilk" - przyp. red.]. Naprawdę trudno było go pokonać.

Który moment turnieju był dla was najtrudniejszy?

- W pierwszej fazie mistrzostw najtrudniejsze było spotkanie ze Szwecją, które wygraliśmy jedną bramką. Później do samego końca walczyliśmy o awans z Danią. Ale najbardziej niesamowity był bój w półfinale z Norwegią.

Jak to jest być mistrzem Europy?

- To świetne uczucie. Cały czas nie mogę w to uwierzyć.



Więcej o: