Sport.pl

Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej. Maciej Gębala: Przed meczem w szatni się "paliło"

Dla Macieja Gębali spotkanie z Białorusią było dopiero trzecim występem w reprezentacji Polski. Pierwszy raz przebywał na boisku nieco dłużej. - Na początku wynik był na styku. Dopiero potem "zażarło" - mówi polski obrotowy.
Damian Gołąb: To był łatwy mecz?

Maciej Gębala: Nie. Kilka razy mieliśmy szczęście, Sławek Szmal odbił kilka piłek. Zagraliśmy bardzo dobrze w obronie i mogliśmy wyprowadzić kontry. Graliśmy twardo i potem zdobywaliśmy łatwe bramki. Na początku wynik był bliski remisu, nie mieliśmy dużej przewagi. Potem "zażarło". Tak się nastawialiśmy - wyjść mocno i odskoczyć. Po to, by później pograli zmiennicy - jak ja - a zawodnicy z pierwszego składu mogli odpocząć przed meczem z Chorwacją. To nam na szczęście wyszło.

Byliście mocno zmotywowani po porażce z Norwegią?

- Tak naprawdę graliśmy o wszystko. Byliśmy bardzo mocno skoncentrowani, przed meczem w szatni się "paliło". Wyszliśmy na 100 procent. Uznaliśmy ten mecz za 1/8 finału. Jeżeli przegramy - odpadamy, jeśli wygramy - gramy dalej i mamy 1/4 finału z Chorwacją. Teraz znów musimy wygrać. Nie chcemy zawieść kibiców i na pewno będziemy gryźć parkiet.

Chorwatom będzie łatwiej? Mogą zagrać bez presji, bo ich szanse na awans do półfinału są zdecydowanie mniejsze.

- Z jednej strony mogą być znużeni, że grają o niższe miejsca, ale z drugiej mogą wyjść na luzie i zagrać dobrze zawody. Nie patrzymy na nich, nie kalkulujemy. Jeżeli zagramy swoje, to wydaje mi się, że przy wsparciu takiej publiczności wygramy.

Dla pana to był pierwszy dłuższy występ na tym turnieju. Wreszcie w pełni poczuł pan atmosferę mistrzostw?

- Tak. Na pewno inaczej czuje się to z trybun, inaczej z ławki, a inaczej z boiska. Fajnie, że mogłem trochę je poczuć. Dziękuję chłopakom, że wypracowali taką przewagę, że trener mógł mnie wpuścić na chwilę i odciążyć Kamila Syprzaka.

Jakie są różnice między grą w lidze i reprezentacji?

- Na kole zawsze jest walka i się przepychamy, pod tym względem różnic nie ma. Ale dla każdego gra w reprezentacji jest zaszczytem. To coś wyjątkowego, tym bardziej u siebie, przed 15 tysiącami ludzi. Aż trudno określić, o ile lepiej gra się dla reprezentacji niż dla klubu.



Więcej o: