Sport.pl

Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej. Kamil Syprzak: Nikt nie odstawi ręki

- Szał na mistrzostwa Europy rozpoczął się kilka miesięcy temu przy sprzedaży biletów. Jesteśmy szczęśliwi, że zagramy u siebie. Wiemy, jak to nam pomaga - mówi w rozmowie z krakow.sport.pl Kamil Syprzak, obrotowy reprezentacji Polski.
Facebook? » | A może Twitter? »


Andrzej Klemba: Najtrudniejszy rywal mistrzostw Europy to...

Kamil Syprzak: Francja. To kompletna ekipa i na każdym z mistrzostw liczą się w walce o medale. Mają niesamowicie wiele gwiazd właściwie na wszystkich pozycjach.

Jak zatrzymać Francuzów? Na trybunach będziecie mieli dodatkowego zawodnika.

- To na pewno. Bez kibiców byłoby dużo ciężej. Mamy tę przewagę, że gramy u siebie. Cóż, jakbym powiedział, że nie myślimy o meczu z Francuzami, tobym skłamał. Ale jeszcze są dwa spotkania przed nimi. Na pewno będzie to najtrudniejszy rywal. Może nie do końca jest dobre to, że gramy z nimi na końcu, bo Francuzi w mistrzostwach rozkręcają się z meczu na mecz. Będzie dużo walki i żaden z zawodników nie odstawi ręki.

Jeżeli chodzi o mecz otwarcia to.

- Presja na pewno będzie i to nie tylko tego dnia, ale przez całe mistrzostwa. Jesteśmy drużyną, która dobrze sobie radzi w takich sytuacjach. Nieraz zdarzało się, że przegrywamy mecze, ale udaje się nam odwrócić losy. Dużo lepiej sobie radzimy w spotkaniach o coś niż w sparingach, gdzie atmosfera i motywacja nie jest taka sama.

Kilku ważnych zawodników leczy kontuzje.

- Nie wiem, czy śledzi pan sytuację zdrowotną innych drużyn. Jest niesamowicie wiele kontuzji. Można to nazwać plagą. Dlatego nie tylko my tracimy gwiazdy. Na pewno można na to znaleźć rozwiązanie. Są zawodnicy, którzy mogą przejąć rolę tych kontuzjowanych.

Duże imprezy są zwykle w środku sezonu klubowego. Nie przeszkadza to w budowaniu formy?

- Oczywiście, że to ma jakiś wpływ. Gramy w różnych klubach, każdy trener jest inny. Z tego powodu przygotowania też się różnią. Do tego gramy o różne stawki. Czasami trenerzy tak konstruują treningi, by forma przyszła na koniec sezonu. Ale o naszą dyspozycję bym się nie martwił, bo jesteśmy po ciężkich i dobrych przygotowaniach w Płocku. Czasami te pierwsze mecze na dużych imprezach nam nie wychodzą, ale jesteśmy tego świadomi. Będziemy chcieli w mistrzostwach Europy zacząć mocno już od 15 stycznia. Tym bardziej że nie ma słabych rywali. Zawsze mecze z Serbami były bardzo emocjonujące. Na pewno ten również taki będzie. Miejmy nadzieję, że wygramy i to zwycięstwo będzie zapalnikiem do kolejnych.

Czy te nerwowe końcówki spotkań, poza zmęczeniem fizycznym, nie wyczerpują was psychicznie?

- Jeżeli byśmy mieli wybierać, to wolelibyśmy każdy mecz wygrywać piętnastoma golami. Ale po prostu czasem się nie da. Jesteśmy tylko ludźmi i też popełniamy błędy. Na pewno są sytuacje, że można byłoby się ich ustrzec. I my właśnie nad tym trenujemy.

Piłka ręczna jest coraz bardziej popularna, ale z takim zainteresowaniem jak przed mistrzostwami Europy chyba się jeszcze nie spotkaliście?

- Rzeczywiście, ale zainteresowanie zawsze było. Można śmiało powiedzieć, że szał na mistrzostwa Europy rozpoczął się już kilka miesięcy temu. To, co się działo z biletami, które sprzedawały się w kilka minut, to był naprawdę szok. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że będziemy mogli grać przed własną publicznością. Wiemy, jak to na nas wpływa i wiemy, jak to nam pomaga.

Siatkarze dali przykład, co zrobić, jak się jest gospodarzem.

- No jasne, że tak. Zawiesili poprzeczkę bardzo wysoko. Na pewno ten doping też na nich pozytywnie wpłynął. Tak samo będzie z nami. Miejmy nadzieję, że z podobnym efektem.



Więcej o: