Liga Światowa. Polacy nie popsuli Amerykanom Dnia Niepodległości

Tauron Kraków Arena znów wypełniła się po brzegi, ale tym razem doping 15 tysięcy kibiców nie wystarczył do zwycięstwa Polaków. Amerykanie wygrali 3:1 i to oni jadą na turniej finałowy do Rio de Janeiro jako zwycięzcy grupy. Polska zagra w Final Six w grupie z Serbią i Włochami. To oznacza, że w razie awansu zagrają o finał prawdopodobnie z Brazylią lub USA.
Trener Stephane Antiga dokonał kilku zmian w wyjściowym składzie. W pierwszej szóstce mecz zaczęli Andrzej Wrona i Rafał Buszek, a na zmianę z Pawłem Zatorskim pojawiał się Piotr Gacek. Także trener John Speraw dał odpocząć największej gwieździe - Matthew Andersonowi.

W dniu amerykańskiego Święta Niepodległości organizatorzy meczu uhonorowali polskich weteranów, którzy wraz z amerykańskimi żołnierzami uczestniczyli w misjach w Afganistanie. Na parkiecie polsko-amerykańskiej przyjaźni jednak nie było.

Tym razem goście nie rozpoczęli meczu na tak kosmicznym poziomie jak w piątek. Spora była w tym zasługa zagrywki Polaków. Największe problemy sprawiał Amerykanom serwis Wrony i Mateusza Miki. Kiedy już jednak goście zdołali przyjąć zagrywkę, kończyli większość ataków. W końcówce seta dołożyli do tego kilka punktów blokiem i tak jak w piątek rozstrzygnęli pierwszą partię na swoją korzyść.

Dobrze zaczęli też kolejnego seta. Antiga próbował zmienić obraz gry wprowadzaniem rezerwowych. Na boisku pojawili się Dawid Konarski, Grzegorz Łomacz i Mateusz Bieniek. Wciąż jednak rywale bezlitośnie punktowali Polaków ze skrzydeł. Biało-czerwonych w grze utrzymywał głównie skuteczny Rafał Buszek. To było jednak za mało na gości, którzy wygrali drugą partię 25:21. W tym momencie Amerykanie zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie.

Po przerwie przed trzecim setem w Polaków wstąpiły nowe siły. Było to widać nawet w sposobie świętowania zdobytych punktów. W drużynie Antigi wreszcie zaczął funkcjonować blok. Grę zespołu wciąż napędzał Buszek, któremu w sobotę wychodziło niemal wszystko. Jeszcze przed drugą przerwą techniczną Polacy wypracowali przewagę, którą utrzymali do końca seta.

Wydawało się, że wygrana uskrzydliła biało-czerwonych. Czwarta partia od początku przebiegała pod dyktando Polaków. Po drugiej przerwie technicznej w ich grze coś się jednak zacięło. Amerykanie dogonili Polaków i o losie seta decydowała wyrównana końcówka. W tej lepiej spisali się goście, którzy wygrali 25:23.

Po meczu Michał Kubiak, przyznał, że myślami byli już w Rio.

W Final Six, który rozegrany zostanie w dniach od 15 do 19 lipca w Rio de Janeiro, Polacy zagrają w jednej grupie z Serbią i Włochami (mecze odpowiednio 15 i 16 lipca, nie ma jeszcze dokładnych godzin). W drugiej znajdą się gospodarze - Brazylijczycy oraz Amerykanie. Trzeci zespół wyłoni jeszcze turniej w Bułgarii. To oznacza, że jeśli Polacy awansują do półfinału, trafią w nim prawdopodobnie na Brazylię lub USA.