Liga Światowa. Mateusz Bieniek: Spróbujemy wygrać grupę

Piątkowe zwycięstwo z USA było piątą kolejną wygraną reprezentacji Polski przed własną publicznością. W tegorocznej Lidze Światowej Polacy u siebie jeszcze nie przegrali. - Mam nadzieję, że tak już zostanie - mówi Rafał Buszek, przyjmujący kadry.
Początek meczu w Krakowie nie zwiastował jednak zwycięstwa biało-czerwonych. W pierwszej partii gładko przegrali 19:25. - Trudno powiedzieć, dlaczego słabo weszliśmy w ten mecz. Może nie byliśmy wystarczająco skupieni? Ale Amerykanie w pierwszym secie zagrali perfekcyjnie. Znakomicie zagrywali i nie mylili się w ataku - zaznacza Mateusz Bieniek, środkowy reprezentacji.

W kolejnych partiach Polacy nawiązali jednak walkę z rywalami. Po pięciosetowym boju pokonali USA, z którymi przegrali trzy ostatnie spotkania. - Cieszę się, że wreszcie wygraliśmy z Amerykanami. Nawet w mistrzostwach świata się to nie udało - zauważa Rafał Buszek. Zwycięstwo pozwoliło też podopiecznym trenera Stephane'a Antigi zachować status niepokonanych na własnym boisku. W tegorocznej LŚ Polacy wygrali wszystkie mecze u siebie. - Mam nadzieję, że tak już zostanie i będziemy wygrywać wszystkie mecze w Polsce - dodaje przyjmujący.

Dzięki piątkowemu zwycięstwu Buszek i jego koledzy zapewnili sobie występ do turnieju finałowego. Do sobotniego meczu podejdą więc bez dodatkowej presji. - Cieszymy się, że już w piątek wywalczyliśmy awans do Rio i w sobotę nie musimy o nic się bić. Ale spróbujemy wygrać i zająć pierwsze miejsce w grupie - podkreśla Bieniek.

Młody środkowy przebojem wywalczył sobie miejsce w pierwszej szóstce trenera Antigi. Gra w Krakowie była dla niego miłą odmianą po pobycie w Teheranie. - Stęskniliśmy się za Polakami, za krajem. W Krakowie jest na pewno bardziej cywilizowana publiczność niż w Iranie - twierdzi Bieniek.