2. Krakowskie Spotkania Biegowe. Każdy znajdzie dystans dla siebie

W weekend Kraków stanie się stolicą polskiego biegania. - We wszystkich imprezach Krakowskich Spotkań Biegowych weźmie udział kilkanaście tysięcy zawodników. W niedzielę podczas 14. PKO Cracovia Maratonu spodziewam się nawet 50 tys. kibiców. Zapraszam! - podkreśla Krzysztof Kowal, dyrektor imprezy.
Rozmowa z Krzysztofem Kowalem, dyrektorem 14. PKO Cracovia Maratonu i Krakowskich Spotkań Biegowych

Andrzej Klemba: Czy, jak właściwie co roku, liczycie na pobicie rekordu liczby uczestników na mecie?

Krzysztof Kowal: Mam nadzieję, że tak się stanie. Choć trzeba sobie zdawać sprawę, że kwiecień obfituje w imprezy biegowe, m.in. w maratony. Tydzień przed PKO Cracovia Maratonem była impreza w Dębnie. Tego samego dnia co w Krakowie biegają w Łodzi, a tydzień później w Warszawie. Dla maratończyków jest więc wiele możliwości startów. Jesteśmy przekonani, że prawie siedem tysięcy skusi się na Kraków. To nas cieszy, bo świadczy o tym, że nasz maraton jest uważany za jeden z najlepszych w Polsce. A jeśli wziąć pod uwagę trasy, to ta krakowska jest najbardziej atrakcyjna. Nigdzie nie wiedzie pośród tak wielu zabytkowych miejsc, a do tego start i meta są w sercu Krakowa, czyli na Rynku Głównym.

Czyli powoli zbliżacie się do maksimum, jeśli chodzi o liczbę uczestników?

- Każde duże miasto chce mieć swój maraton, podobnie jak chciało mieć lotnisko. Zdajemy sobie sprawę, że już minęły czasy, kiedy był jeden maraton w ciągu trzech tygodni i biegacze się na niego nastawiali. Trzeba szukać pomysłu, jak ich przekonywać, by startowali właśnie u nas. Stawiamy na hasło "Z historią w tle". Poza zabytkami chcemy też, by biegacze czuli się u nas jak najbardziej komfortowo. Na pewno mogą liczyć na doping właściwie na każdym kilometrze maratonu. Biegają w centrum, wokół Starego Miasta, na dwóch pętlach. Nie ma tego, czego najbardziej nie lubią, czyli ciągnącej się kilometrami prostej do Nowej Huty, przy której właściwie nie było widać żywego człowieka. Wynik nie jest dla nas najważniejszy. Nam zależy, by nad całymi Spotkaniami unosiła się rodzinna atmosfera biegania, by z tym Kraków się kojarzył.



No właśnie, to nie tylko niedzielny maraton, do którego trzeba się przygotowywać kilka miesięcy, a nawet rok, ale weekend biegania.

- Każdy znajdzie dystans, który jest w stanie pokonać. Zaczynamy od biegu nocnego na 10 km. To też fantastyczna sprawa, bo trasa wiedzie przez centrum i będzie można podziwiać pięknie podświetlone zabytki, np. Wawel z wysokości Bulwarów Wiślanych. To dystans niemal dla każdego, który już trochę biega. Sobota to festiwal imprez dla całych rodzin. Są już biegi od 50 m dla najmłodszych. Można po prostu przyjść w wygodnym obuwiu i stroju, by spróbować własnych sił. Do tego ważna impreza memoriałowa, czyli minimaraton im. Piotra Gładkiego [ostatni polski zwycięzca Cracovia Maratonu; zginął tragicznie w 2005 roku - przyp. red.] i maraton na rolkach wokół Błoń. Do krótszych biegów ludzie mogą zgłaszać się nawet w dniu imprezy. Łącznie we wszystkich imprezach KSB weźmie udział kilkanaście tysięcy zawodników. Podczas samego maratonu w niedzielę spodziewam się nawet 50 tys. osób, które będą dopingować biegaczy. Oby tylko pogoda dopisała, a na szczęście wszystko wskazuje na to, że powodzi jak rok temu nie będzie. Przecież wtedy zastanawialiśmy się na odwołaniem maratonu. Dobrze, że udało się nam zmienić trasę i doszedł do skutku.

Zaskoczycie czymś biegaczy?

- Zmian jest niewiele w porównaniu z poprzednim rokiem. Postanowiliśmy poprawić jakość dla biegaczy poprzez lepszą obsługę w strefie żywienia, wybudowanie stref dopingowania, m.in. wiele krakowskich klubów tam się organizuje. W sobotę przez cały dzień na Błoniach i pod stadionem będzie mnóstwo atrakcji dla najmłodszych. Dla starszych będzie też sesja naukowa, która już rok temu cieszyła się dużym zainteresowaniem. Naukowcy czy doświadczeni zawodnicy opowiedzą, co robić, by ten sport uprawiać bezpiecznie i z korzyścią dla zdrowia. Chcemy mieć dużo biegaczy, którzy zostaną bardzo dobrze obsłużeni.

Kierowcy zwykle tego dnia nie wspominają najlepiej...

- Nie da się zrobić tak dużego biegu bez utrudnień. Tak samo jak nie da się przeprowadzić remontu ulicy. Staramy się minimalizować utrudnienia dla kierowców. Wszelkie informacje co, gdzie i kiedy będzie zamknięte, są podane do publicznej wiadomości, np. w komunikacji miejskiej. To, że maraton jest dość zwarty, w samym centrum miasta sprawia, że można go objechać obrzeżami. Większość przelotowych ulic poza alejami będzie dostępna dla transportu.

Już niemal tradycyjnie w Cracovia Maratonie najszybszy będzie czarnoskóry biegacz?

- Wszyscy wiedzą, kto zwykle wygrywa maratony. Kenijczycy. My jednak nie płacimy za przyjazd zawodników, którzy mają wyniki na poziomie 2 godzin i 5 minut. Nagrody ich przyciągają - za zwycięstwo jest 20 tys. zł. Pieniądze są także za podium w każdej kategorii wiekowej.

A jakie są marzenia co do CM?

- Jego rozwój, tak by miał jak najwięcej przyjaciół i coraz większą liczbę uczestników. By byli jak najbardziej zadowoleni, że są częścią CM. Nie chodzi tylko o samo bieganie, ale jeśli przyjeżdżają też z rodzinami czy znajomymi, mieli czas na zwiedzanie zabytków czy relaks np. na Rynku Głównym.