Artur Szpilka. Łobuz, więzień, celebryta z Wieliczki

Były trener: - Lubił przekomarzać się z panią pedagog. Ona do niego: "ucz się". A on: "e tam, i tak będę jak Muhammad Ali". Kolega bokser: - Nie chcę powiedzieć, że więzienie Arturowi Szpilce uratowało życie, ale na pewno bardzo pomogło. Tam zaczął czytać książki, a dziś mówi, że jest jak Kmicic z "Potopu", który "wybrał lepszą drogę".


Ekskluzywne materiały i ciekawostki o krakowskim sporcie tylko na Facebooku Kraków - Sport.pl »

- Wie pan, wiele pozytywnego o nim nie mogłabym powiedzieć - jedna z nauczycielek ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Wieliczce próbuje szybko skończyć rozmowę. O najsłynniejszym uczniu w historii placówki niekoniecznie chce rozmawiać. Mówi oględnie: - Miał średnie oceny, lubił rozrabiać. Powiedzmy, że był dzieckiem, które wykazywało się ogromną aktywnością fizyczną...

Po latach "ogromna aktywność fizyczna" zaprowadziła go do więzienia o zaostrzonym rygorze i do marzeń o tytule mistrza świata wagi ciężkiej. Żaden Polak tego pasa jeszcze nie zdobył. Szpilka w kółko powtarza, że będzie pierwszy.

Szkoła

- Dobrze, że wyjechał z Wieliczki - mówi nam jedna z bliskich mu osób. - Nie wiadomo, jak by tu skończył, bo wiele osób ciągnęło go w złą stronę.

W szkole podstawowej przy ul. Stanisława Moniuszki znał go każdy. Nauczyciele regularnie wzywali matkę, a koledzy byli w niego wpatrzeni jak w obrazek. Brylował na WF-ie, podobno ładnie rysował, ale poza tym do nauki się nie garnął. Już wtedy żył przede wszystkim walkami. Ulicznymi.

Paweł, jego kolega ze szkoły, wspomina: - Cała szkoła nimi żyła! Często umawiał się na solówki. Nie bił słabszych, szukał raczej największych cwaniaków, czasem szedł sam na trzech. Młodsi podchodzili do niego i prosili o pomoc, a on wymierzał sprawiedliwość.

Za wszelką cenę chciał pokazać, że jest silny, że nikt mu nie podskoczy. Czasami kładł się na szkolnym korytarzu, napinał brzuch i... najcięższemu chłopakowi kazał na nim stanąć. Ale przede wszystkim bił się w nieskończoność. Bił się z każdym, kto tylko zechciał się z nim zmierzyć. Kiedy poszła fama, że Szpilka po lekcjach będzie walczył, na umówione miejsce biegły tłumy.

Paweł: - Co najmniej raz w tygodniu bójka była. Przychodziło nawet 150 uczniów, były zakłady o chipsy i soczki, ale zdarzało się, że przechodnie wzywali straż miejską. Na szczęście zawsze udawało się uciec.

Szpilka kibicował Wiśle, więc najchętniej bił się z kibicami Cracovii. Przejeżdżamy koło jego rodzinnego domu. Tuż obok stoi boisko, a wokół mury pomalowane w klubowe barwy. Jedziemy dalej, w stronę centrum. Tu niemal każdy jest za Cracovią, bo Wieliczka jest podzielona. - Artur był chyba jedynym, który bezkarnie chodził tędy w koszulce Wisły - pokazuje nam jego kolega.

Paweł Zakolski, nauczyciel wychowania fizycznego z gimnazjum, przyznaje, że uczniowie do dziś pytają o Szpilkę: - Jest tu idolem. Myślałem, że raczej zostanie piłkarzem ręcznym, bo miał silny rzut. Zresztą zawsze był pierwszy do wszystkiego. Może jedynie poza dniami, kiedy wagarował (śmiech). Kiedyś tłumaczyłem całej grupie, jak wykonać skok przerzutny. Ledwo się odwróciłem, a on już jest w powietrzu. Zamarłem, ale wylądował. Po chwili podszedł do mnie i powiedział: "przepraszam pana, ale nie mogłem się powstrzymać". Taki właśnie był. A swoją drogą, skok był bardzo dobry (śmiech).

Ring

Do boksu trafił... oczywiście po bójce. Przyszedł na trening Górnika Wieliczka i nie spodobało mu się, że spotkał tam kibica Cracovii. Zaczęli się wyzywać, doszło do rękoczynów, aż złapał ich trener Władysław Ćwierz. I zaprosił na ring. - Dziś żałuję, że nie dałem im nawet kasków, bo mogło się coś stać. Dwa ciosy i było po tamtym chłopaku. On przestał boksować, Artur został - opowiada trener.

Rodzice z początku nie chcieli wydać zgody na treningi, bo bali się, że bójek będzie jeszcze więcej. Ale w końcu dali się przekonać.

- Wychodzić z nim do ringu to była radość - twierdzi trener.

- Dlaczego? - dopytujemy.

- Bo zawsze wygrywał - śmieje się.

Po roku treningów został mistrzem Polski, potem zdobył m.in. wicemistrzostwo Europy kadetów. W wieku 16 lat pojechał na obóz z seniorami. Trener nie chciał go rzucać na głęboką wodę, nie pozwalał walczyć z bardziej doświadczonymi rywalami. Szpilka zachował się jak zwykle w takich sytuacjach. Czyli puścił to mimo uszu. - Okazało się, że podczas tamtego zgrupowania bez mojej wiedzy stawał do ringu z seniorami! Mówił mi: "trenerze, ze słabym to się niczego nie nauczę" - wspomina Ćwierz.

Trener mówi o nim: "chuligan, ale dał się lubić". Wspomina, jak podczas jednego ze zgrupowań Szpilka wbiegał do kuchni z własnoręcznie zebranymi grzybami. Kazał je usmażyć, a potem częstował. Innym razem na trening cała grupa bokserów przyszła z głowami wygolonymi na kształt... krzyża. Nikt nie chciał przyznać, kto za tym stoi. Okazało się, że nastoletni Artur odkrył w sobie talent fryzjerski.

Na innym zgrupowaniu nakrył dwóch innych pięściarzy na kradzieży. Oczywiście, pomocy nie wezwał, tylko sam zbił ich na kwaśne jabłko. - Ci dwaj zaraz przylecieli do mnie z płaczem. Mówią, że Szpilka ich pobił - wspomina Ćwierz. Inny trener chciał zawiadomić policję. Kiedy bokserzy złodzieje o tym usłyszeli, od razu się przyznali. I zostali wyrzuceni z obozu.

Więzienie

Trener Ćwierz: - To było do przewidzenia. Raz przyszedł z psem na Planty. Był załamany. Powiedział: "trenerze, chyba pójdę siedzieć".

Kolega Paweł: - W Wieliczce raczej nie zdziwiło nikogo, że właśnie za bójkę trafił za kraty.

Policja pytała o niego kilka razy i zawsze chodziło o bójki. Na przykład po imprezie z okazji 18. urodzin jednego z krakowskich bokserów (sam miał wtedy 17 lat). Nad ranem doszło do awantury, a kilka dni później okazało się, że Szpilka starł się z policjantem i pracownikiem więziennictwa. - Mówiłem mu: "nie idź na tę osiemnastkę". A on na to: "przecież i tak nie mam teraz z kim walczyć". I to była prawda, bo wszyscy już wtedy się go bali - opowiada Ćwierz.

Kilka dni później policja po raz pierwszy zapukała do jego drzwi. Zabrali go na komisariat, zanim zdążył zjeść śniadanie. Innym razem, po kolejnej bójce, szukali go podczas zgrupowania. Wtedy uszło mu na sucho. Szpilka dzielił pokój z trenerem, ale recepcjonistka nie wpuściła funkcjonariuszy do środka. Powiedziała, że Artura nie ma.

W końcu policja przyszła do niego w najgorszym momencie. To miał być ten dzień i ta walka, które z początkującego pięściarza robią poważnego boksera. W październiku 2009 r. Szpilka miał się zmierzyć z Wojciechem Bartnikiem. Medialne show, ważenie, kamery - wszystko było gotowe na spięcie niegrzecznego chłopca z medalistą olimpijskim. Ale tuż przed walką uprawomocnił się wyrok Szpilki - półtora roku więzienia za pobicie i kradzież telefonu na dyskotece w Wiśniowej pod Wieliczką. Zamiast udziału w Gali Stulecia był areszt w Krakowie.

Trener Władysław Ćwierz Szpilkę traktował jak syna

Za Szpilką wstawił się jeszcze Andrzej Gołota. Najsłynniejszy polski bokser odwiedził go w celi i próbował przekonać, by nie grypsował (czyli zrezygnował z subkultury więziennej). Szpilka nie dość, że nie chciał słuchać, to jeszcze powiedział Gołocie, co o nim myśli. A myślał źle. Uważał go za tchórza za to, że przed sądem uciekł do Stanów Zjednoczonych.

Wkrótce Szpilka za grypsowanie został przeniesiony do Zakładu Karnego w Tarnowie, gdzie trafił do oddziału "N", czyli dla niebezpiecznych więźniów. - Karę w tym oddziale odbywają więźniowie, którzy w szczególny sposób zagrażają społeczeństwu lub bezpieczeństwu zakładu - mówi nam Beata Bańdur, oficer prasowy Zakładu Karnego w Tarnowie.

Można tam trafić za zamach na niepodległość państwa, uprowadzenie, gwałt czy przestępstwo ze szczególnym okrucieństwem. Szpilka dostał "N", bo zaatakował funkcjonariusza, który kazał pościelić mu łóżko. W odpowiedzi bokser go pchnął i nazwał frajerem. - To było dla mnie bardzo obraźliwe stwierdzenie. Powiadomiłem o incydencie przełożonych - zeznawał w sądzie strażnik.

A Szpilka mówił: - Gdybym go raz uderzył, to nie byłoby co zbierać.

Szpilka otrzymał za to tylko grzywnę. W więzieniu przez cztery miesiące chodził w czerwonym stroju, często ze skutymi rękami. - Porządek dnia takiego więźnia zasadniczo nie różni się od tego, który realizowany jest w innych oddziałach zakładu. Jednak wobec osób niebezpiecznych stosowane są szczególne środki ostrożności - mówi Bańdur.

Trener Ćwierz: - Mogliśmy wykorzystać znajomości i skrócić wyrok. Ale on nie chciał. Mówił, że będzie siedział do końca.

Szpilka na ogół był sam, pod stałym nadzorem kamer. Cela ze sprzętem na stałe mocowanym do podłogi, spacerniak od góry zamknięty kratą, nawet miejsce do odprawiania nabożeństw wyposażone w odpowiednie zabezpieczenia. Do tego kontrole osobiste po każdym opuszczeniu celi i często skute ręce.

Dopóki nie skończył 21 lat, rodzina mogła widywać go raz w tygodniu. Później dwa razy rzadziej. Szczególnie przeżywał, gdy nie otrzymał przepustki na komunię brata. W więzieniu przytył 32 kilogramy i podobno robił po 1000 pompek dziennie.

Po wyjściu czekała na niego limuzyna wynajęta przez kolegów. Z nimi i alkoholem w środku.

Kariera

Ćwierz: - Jak wyszedł, ze 120 kg ważył. Ledwo mogłem go objąć!

Kiedy zbił wagę, wrócił do ringu. Na pierwszą walkę z Ramizem Hadziaganovicem wyszedł w więziennym uniformie. Raz trafił rywala i już Bośniak leżał na deskach. Walka trwała 33 sekundy.

Dlatego Szpilka czuł się mocny. Niemal w każdym wywiadzie powtarzał, że zostanie pierwszym polskim mistrzem świata. O więzieniu opowiadał bez wstydu, mocno udzielał się też w internecie i stał się bokserskim celebrytą. Na portalach społecznościowych wyzywał rywali, opisywał spacery z psem o imieniu Cycu i publikował filmy z dziewczyną Kamilą w roli głównej.

Przed kamerą czuł się jak ryba w wodzie, dlatego szybko stał się popularniejszy nawet od bardziej utytułowanych pięściarzy. W zasadzie sam dla siebie był promotorem. - Wizerunkowo jego pobyt w więzieniu został wykorzystany bardzo dobrze. I to zasługa samego Artura. Gdyby tyle nie mówił, nie udzielał się tak mocno na Facebooku, dziś nie byłoby walki z Tomaszem Adamkiem. To jego zasługa - twierdzi Paweł Kołodziej, bokser wagi junior ciężkiej, prywatnie kolega Szpilki i... magister resocjalizacji.

Trener Ćwierz: - On już wcześniej mówił, że będzie najlepszy na świecie. Na zgrupowania czasami jeździła z nami jego pedagog szkolna. Polubiła go, kiedyś założyła nawet zieloną perukę, zabrała ze sobą bęben i kibicowała. Często się przekomarzali. Kiedy ona mówiła, że powinien przyłożyć do nauki, on opowiadał: "e tam, ja będę Muhammad Ali".

W środę w "Wyborczej" opublikowaliśmy wywiad ze Szpilką, w którym bokser opowiada m.in. o książkach, które przeczytał w więzieniu. Mówił, że jest jak Kmicic z "Potopu", który - podobnie jak on - był na rozdrożu, ale "wybrał lepszą drogę". Twierdzi, że zerwał z chuliganką i nie jest już kibolem.

Na stadionie Wisły, gdzie w młodości bywał regularnie, jest dziś niemile widziany. Napisał na Facebooku m.in., że ma też przyjaciół z Cracovii i nie zamierza się tego wstydzić. Tego w niektórych kręgach nie chcą mu wybaczyć. "Jesteś persona non grata" - napisali kibole Wisły w oświadczeniu.

Zrezygnował też ze stroju więźnia. Do ringu wchodzi z białym orłem na plecach. Kołodziej: - Niektórych więzienie niszczy, ale Artura wyniosło. Nie chcę mówić o tym, co by było, gdyby tam nie trafił, bo nie jestem prorokiem. Pamiętam go jednak doskonale sprzed pobytu w zakładzie karnym. Powiedzmy oględnie, że nie był uporządkowany wewnętrznie, miał mnóstwo dziwnych pomysłów. Nie chcę powiedzieć, że więzienie uratowało mu życie, ale na pewno bardzo pomogło. Zapytał sam siebie, co chce robić i wyszedł odmieniony.

Fiodor Łapin, trener Szpilki: - Czy to, że wokół niego jest tyle szumu, nie przeszkadza w pracy? Artur sam chyba zrozumiał, że nie można w nieskończoność jechać na marketingu. Nie każda kontrowersja, powiedzenie o dwa słowa za dużo, będzie działa na jego korzyść. Czy musiałem go temperować? Pewnie, że były uwagi co do diety, odpoczynku, sposobu prowadzenia się, ale nie będę o nich mówił. Dziś jego podejście jest o niebo lepsze niż kiedyś. Rozmawiamy jak dorosły z dorosłym.

Ale w styczniu ubiegłego roku, prawie dwa lata po wyjściu z więzienia, znów pobił się poza ringiem. Podczas konferencji prasowej rzucił się na innego boksera Krzysztofa Zimnocha. "No chodź k..., zabiję cię na tym ringu" - krzyczał, kiedy już udało się ich rozdzielić. "Udowodnił, że ciągle bliżej mu do kibola niż mistrza boksu zawodowego" - pisaliśmy wtedy. W sobotę chce udowodnić, że jest inaczej.

Szpilka: Bóg Kliczki nie znokautuje [WYWIAD]


Które sportowe wydarzenie w Kraków Arenie oceniasz najwyżej?
Komentarze (68)
Artur Szpilka. Łobuz, więzień, celebryta z Wieliczki
Zaloguj się
  • dyktator_bolandy

    Oceniono 311 razy 303

    "- Mogliśmy wykorzystać znajomości i skrócić wyrok"
    ot, Polska...

  • lol76

    Oceniono 245 razy 181

    Wszystko fajknie, ale to jednak prostak, cham, homofob i chuligan ktorego trudo dopingowac. adkoi sie zdarza zebym nie stal za Polakiem w jakimkolwiek sporcie. Szpilka jest tutaj przykladem.

    A walce z Adamkiem bedzie workiem treningowym, chyba ze uda mu sie jakis 'sucker punch'...

    Nie lubie Adamka za te jego glupote ale mam do niego wielki szacunek. Szpilka natomiast to zwyczajny bandzior ktory nie zawahalby sie dac bez powodu w ryj mnie, tobie czy komukolwiek innemu. Dzikus.

  • facio60

    Oceniono 117 razy 105

    Same pompki, choćby 1000 to za mało.
    Organizm potrzebuje różnorodnych bodźców, a pompki choć to dość wszechstronne ćwiczenie, nie zmuszą do pracy wszystkich mięśni. Więc to tylko hasełko dla pospólstwa.
    Ważna jest także dieta. W polskich więzieniach brak do tego warunków. I wszystko to organizm musi nadrobić w stosunku do tych, którzy ćwiczą i odżywiają się prawidłowo przez lata. W dodatku Szpilce brak podstawowego szkolenia, które nabywa się w czasie walk amatorskich. Tacy bracie Kliczko, poza rewelacyjnymi warunkami fizycznymi, włożyli mnóstwo pracy w trening ale i odżywianie. Kto widział ich mięśnie w trakcie zaawansowanej fazy treningu, wie o czym mówię. Faceci z wagi ciężkiej, a mięśnie wyrzeźbione, suche, na ramionach widać jak niemal grają, a brzuch.........
    Dodatkowo bracia Kliczko ciężko pracowali nad rozwojem intelektualnym. W ich towarzystwie nie trzeba się wstydzić i czegoś obawiać.
    Wiem, że zaraz zasypie mnie fala minusów od różnych "obszczymurków", próbujących mnie ledwo skleconymi zdaniami wmówić, że Kliczko to słabiaki, unikają walk trudnych (hahaha - przez ponad 10 lat), że kiedyś to byli bokserzy. Otóż kiedyś a dziś to wielka różnica. Kiedyś taki Foreman to był byk i olbrzym, a dziś na tle kilku zawodników tej wagi, nie zrobiłby wrażenia. A na koniec - Szpilka dziś przegra.

  • jestemzalegalem

    Oceniono 54 razy 48

    Ale też ankietę daliście. By was ch strzelił ;)

  • jacekzwawy

    Oceniono 51 razy 45

    Oto idol Polaków - tępy, agresywny cham i debil, który nic nie umie poza biciem ludzi i siedział w więzieniu.

  • nie_czytaj_tego

    Oceniono 44 razy 34

    I to jest sport? Dyscyplina która promuje bandytów? Tak, właśnie! Pospolitych bandytów. Ktoś kto odbył wyrok i niczego się nie nauczył pozostaje bandytą. Szpilka w pierwszych wywiadach nie wyraził ani skruchy za to co robił, ani za to gdzie trafił - był wręcz z tego dumy.

    Jedyne czego się nauczył to to, że może zarabiać na obijaniu mordy

  • szabepio

    Oceniono 38 razy 26

    Hm, bandyta i przestępca drogowy (jazda w usa pijaka). Dla mnie mogli by się pozabijać. Każdy z nich jeszcze nie raz popelni przestępstwo. A tak...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Ekstraklasa 2015/16

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Legia Warszawa 37 43 70-32 21 10 6
2 Piast Gliwice 37 40 60-45 20 9 8
3 Zagłębie Lubin 37 38 55-42 17 9 11
4 Cracovia Kraków 37 36 66-50 16 10 11
5 Lechia Gdańsk 37 32 53-44 14 10 13
6 Pogoń Szczecin 37 30 43-43 12 17 8
7 Lech Poznań 37 27 42-47 14 6 17
8 Ruch Chorzów 37 21 40-60 11 8 18
9 Wisła Kraków 37 32 61-45 12 15 10
10 Śląsk Wrocław 37 31 41-46 12 12 13
11 Jagiellonia Białystok 37 28 46-62 13 6 18
12 Korona Kielce 37 27 39-45 10 15 12
13 Termalica Nieciecza 37 26 39-50 10 12 15
14 Górnik Łęczna 37 24 40-53 10 9 18
15 Górnik Zabrze 37 23 38-51 6 18 13
16 Podbeskidzie 37 20 45-63 9 12 16

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa