Rajd Dakar. Rywale jadą 125 km/h, Rafał Sonik 110

- Wyprzedziłem ośmiu quadowców i chyba 20 motocyklistów. Jazda w tumanach pyłu kosztowała mnie jednak sporo sił - przyznaje Rafał Sonik, który w kolejnym etapie Rajdu Dakar zajął 5. miejsce.
Argentyna pożegnała tegoroczny Dakar w Andach. Zawodnikom zostało już niespełna 1400 km do mety w Santiago de Chile i w czwartkowe popołudnie, na mecie w Copiapo mogli już poczuć delikatną bryzę wiejącą znad Oceanu Spokojnego. Na zróżnicowanym, 12. etapie Rafał Sonik uplasował się na piątym miejscu wśród quadowców i utrzymał trzecie miejsce klasyfikacji generalnej, choć za jego plecami trwa morderczy wyścig o zrzucenie go z podium.

Jak przyznał sam krakowianin, największą zmorą czwartkowego etapu był fakt, że z powodu 13. miejsca na trasie do Fiambali, musiał rozpoczynać kolejny dzień rywalizacji w gronie słabszych zawodników. - Wyprzedziłem ośmiu quadowców i chyba 20 motocyklistów. Jazda w tumanach pyłu kosztowała mnie jednak sporo sił. Na szczęście wynik jest dobry. Piąte miejsce pozwala wierzyć, że jutro będzie się jechać znacznie przyjemniej - powiedział Rafał Sonik, który w klasyfikacji generalnej niezmiennie zajmuje trzecie miejsce. Czwarty jest Lucas Bonetto, tracący do kapitana reprezentacji Polski 37 minut i 12 sekund.

- Trudno. Będę musiał do końca jechać, czując na plecach oddech ścigającego mnie rywala. Może będzie to motywujące - przyznał Sonik, który liczył na powiększenie przewagi przed ostatnimi dwoma etapami. Niestety zadania nie ułatwia mu również quad, który na długich prostych nie potrafi jechać tak szybko jak pojazdy rywali. - Sebastian Husseini mówił mi, że jego Honda może jechać nawet 125 km/h. Moja prędkość w najlepszym wypadku sięga 110 km/h. Jak powiedział mi jeden z dakarowych wyjadaczy, nie mogąc utrzymać dobrego tempa na prostych, nie mam szans na wygranie etapu. Nawet idealną jazdą po wydmach nie nadrobię takiej straty czasu.

W takich sytuacjach kluczowy jest odpoczynek. Na to jednak Sonik również nie narzeka. - Znam Dakar na tyle dobrze, że umiem maksymalnie wykorzystać czas na wypoczynek i przespać te pięć, sześć godzin. Wkładam do uszu zatyczki i zasypiam - zdradził swoją prostą metodę quadowiec.

Niestety na mecie wciąż nie pojawił się Łukasz Łaskawiec, który z powodów technicznych ugrzązł pomiędzy szóstym i siódmym pomiarem czasu. Znów świetnie spisał się Adam Małysz, który na mecie stawił się z 15. czasem i w klasyfikacji generalnej jest o "oczko" wyżej. Piotr Beaupre dojechał na 37. miejscu i w klasyfikacji samochodów jest 38. Świetnie zaprezentował się też Jakub Przygoński - 6. w 12. etapie i 10. w "generalce". Jacek Czachor zameldował się na finiszu jako 30., a Marek Dąbrowski 85. motocyklista.

W piątek zawodnicy zmierzą się z przedostatnim odcinkiem tegorocznej rywalizacji z Copiapo do La Sereny. Trasa liczy sobie 735 km, w tym 441 km odcinka specjalnego. Najważniejsze to nie dać się ponieść eforii z powodu zbliżającej się mety, bo Dakar potrafi niemiło zaskakiwać nawet na ostatnich kilometrach.



Wyniki 12. etapu:

1. Sebastian Husseini (ARE) Honda 04:36:54

2. Marcos Patronelli (ARG) Yamaha +01.08

3. Ignacio Nicolas Casale (CHL) Yamaha +03.21

5. Rafał Sonik (POL) Yamaha +18.29



Klasyfikacja generalna quadów:

1. Marcos Patronelli (ARG) Yamaha 43:01:35

2. Ignacio Nicolas Casale (CHL) Yamaha +01.52.35

3. Rafał Sonik (POL) Yamaha +03.04.20